Wystarczy chcieć cz. II, czyli Happy Place w „Czterech Kątach”

Kochani, to trwało dokładnie dwa lata. Choć ciężko mi w to uwierzyć, właśnie tyle czasu minęło od dnia, w którym zamknęłam za sobą drzwi korporacji. Po drodze zaliczyłam jeden biznesowy niewypał oraz porażkę w procesie rekrutacji do Ikei. Mnóstwo lekcji, wzlotów, upadków, dni lepszych i gorszych. Mnóstwo zarwanych nocy, przepracowanych weekendów i chwil zwątpienia, przeplatanych […]

Współczesne zalipianki, czyli najpiękniejszy mural na świecie

Kiedyś nie było takich fajerwerków. Na moje pierwsze urodziny obchodzone z szanownym małżonkiem otrzymałam w prezencie pendriva. Gdyby chociaż był różowy, w kształcie Myszki Miki lub wysadzany kamykami! Ale nie.. to był najzwyklejszy w świecie sprzęt z Saturna czy innego Media Marktu. I choć szanowny małżonek utrzymuje, że pojemność była imponująca, ja do dziś nie […]

Kuchenne rewolucje

Moja nowa dieta na bank pociągnie za sobą zmiany w aranżacji kuchni. Od dawna chciałam nauczyć się prawdziwie gotować, tak by siadając do stołu czuć niebo w gębie. Odnoszę wrażenie, że pozamykane na cztery spusty szafy i niemal puste blaty (tu słychać szyderczy śmiech mojego małżonka, który nigdy się z tym stwierdzeniem nie zgadza) skutecznie […]

Pastelowe boho, czyli upadek minimalistki

Czasem mam wrażenie, że w mojej głowie mieszkają dwie osoby. Minimalistka, która dziwi się, na co komuś więcej niż trzy długopisy w domu oraz miłośniczka piękna, dobrego dizajnu i przedmiotów z duszą, która niejedną rzecz mogłaby przygarnąć tylko i wyłącznie ze względu na jej urodę.

Akwarele i metamorfoza łazienki

Pamiętacie jedno z moich noworocznych postanowień? Marzy mi się, by zasiąść przed sztalugami. Niestety na razie sztalug, odwagi i talentu brak. Nic jednak nie poradzę na to, że ciągnie mnie w stronę pędzli, a malowanie mebli przestaje wystarczać. Za obrazy jeszcze się nie biorę, z tego nie można sobie robić jaj. Ale malowanie tkanin to […]

Retro i boho pod jednym dachem?

Zawsze zazdrościłam osobom, które od najmłodszych lat wiedziały, kim chcą być, gdy dorosną. Dziewczynom, które już w liceum świetnie wiedziały, że w chabrowym im do twarzy. I jeszcze tym, które ustawiały w swoim pokoju kilka bibelotów niby od niechcenia, i osiągały przy tym tak cudowny efekt, że nie chciało się od nich wychodzić.

Moje domowe biuro

Potrzeba posiadania w domu własnego kąta do pracy zrodziła się we mnie już dawno. Szła ramię w ramię z babskim pragnieniem udekorowania biurka, powieszenia nad nim kilku półek, oklejenia ściany kolorowymi kartkami oraz poustawiania na blacie jakże ważnych i potrzebnych dekoracyjnych pojemników.

Czy dzieciaki kupią boho?

Często spoglądam gospodarskim okiem na ankowe salony i nadziwić się nie mogę, co też mi przyszło do głowy, by wprowadzić tu taką ilość słodkiego różu? Nie będę zwalać na Młodą. Choć wiele kwestii z nią konsultowałam, to ja byłam mózgiem operacji. A właściwie to moja młodsza wersja samej siebie, ta pięcioletnia dziewczynka wychowana w czasach […]

Magik od drewna i konkurs

Mój dom. Kiedyś żółte ściany i meble w kolorze wenge. Później błękitny salon, koronki i przecierki, nazwane przez niektórych stylem toskańskim, prowansalskim albo brakiem stylu. Potem kropki i pastele, stara porcelana i meble z odzysku. Połączone z bielą, przez wielu określane stylem skandynawskim, choć ja po prawdzie aspiruję do eklektycznego.