Pożegnanie z minimalizmem?

Długo mi się wydawało, że lubię wnętrza ogarnięte. Bez zbędnych gratów, soli do kąpieli nad sedesem i wystawek na kuchennym blacie. Długo mi się wydawało, że tak jest ładniej, łatwiej i że właśnie to do mnie pasuje. Wiecie jednak, do jakiego wniosku ostatnio doszłam? Że to nie graty i wystawki są dla mnie problemem, lecz ich wątpliwa uroda. Bo wyszło na to, że gdy zamiast zakurzonej soli do kąpieli nad sedesem pojawiają się kwiatki, tak zagospodarowana przestrzeń nagle mi nie przeszkadza. Co więcej, od patrzenia na nią ogarnia mnie błogostan.

happy_place_pożegnanie z minimalizmem_3

Bez obaw, dalej jestem sobą i pewnych zasad nie zmienię. Nadal nie chcę utonąć w nadmiarze przedmiotów i nadal staram się kupować dopiero wtedy, gdy się czegoś z domu pozbędę. Trzymam się list zakupowych i wolę cieszyć się wolnymi chwilami, niż dniami i nocami pracować na nową kanapę czy dwudziestą poduszkę. W ramach oszczędności wprowadziłam system, w którym nowe zakupy finansuję z budżetu uzyskanego ze sprzedaży rzeczy zbędnych. Krótka to smycz, ale nader skuteczna.

Jak wiecie, przymierzam się do zmian w kuchni – nadal szukam ładnego i funkcjonalnego rozwiązania, które pozwoli mi się pozbyć górnej zabudowy, wyeksponować to, co ładne i schować wszystko, czego nie chcę mieć na co dzień na widoku. A gdy zaczynam myśleć o kuchni, już niedaleko do refleksji na temat salonu, łazienki czy pokoju Anki. Tej machiny nie da się zatrzymać. Myśli ciągle kotłują się w głowie, a ja, szukając inspiracji, staram się nie kierować pierwszych kroków w stronę Pinterestu, lecz w kierunku moich ulubionych zakątków we własnym domu. Bo to one mi powiedzą, czego mi tak naprawdę trzeba.

No i z tym już dyskutować się nie da. Że wizualny minimalizm jest mi daleki, wiadomo było od dawna. Ale że najbardziej lubię zakątki nieco zagracone, wręcz liźnięte estetycznym chaosem, to dla mnie zupełna nowość. Czy to możliwe, że do tej pory tylko mi się wydawało, że znam swoje upodobania? A może po prostu one się w międzyczasie zmieniły? Z pewnością w ostatnich latach zmieniłam się ja. Anka kazała mi wrzucić na luz. Bo nie ma sensu zacierać śladów życia i ciągle odkładać wszystkiego na miejsce. Nadal bardzo sobie cenię porządek, ale wychodzi też na to, że lubię, gdy coś się dzieje, gdy widać, że ktoś tu mieszka. Lubię mój mural w sypialni. Lubię, gdy na stole w kuchni Anka gromadzi skarby jesieni, nawet jeśli muszę je przesuwać za każdym razem, gdy chcę popracować. Lubię moje biuro z otwartymi półkami i lubię, gdy lodówka mówi, czym żyje moja rodzina. Lubię książki na widoku (ale regularnie je segreguję i puszczam w świat te, do których na pewno nie wrócę) i lubię ankowe torebki dyndające na klamce, chociaż uważam, że Młoda ma ich za dużo (ale z drugiej strony ją rozumiem, bo też spośród tych nie umiałabym wybrać). Spoglądam jeszcze raz na zdjęcia moich ulubionych zakątków i widzę, że w tych ciasnych kadrach wiele się mieści. Jednak patrząc szerzej, biorąc pod uwagę niemałą przestrzeń, białe podłogi i większość ścian białych, mogę powiedzieć, że nie czuję się wizualnie przytłoczona. Wręcz przeciwnie, te proporcje są dla mnie idealne. Nadal jestem trochę zaskoczona, ale dobrze mi z tym nowym odkryciem.

A jak to wygląda u Was? Lubicie wystawki i otwarte półki, czy wolicie mocno ogarniętą przestrzeń? A może też złapaliście się na tym, że Wasze upodobania nagle się zmieniły? Chętnie poczytam o Waszych gustach i doświadczeniach w komentarzach. A tymczasem życzę Wam baardzo słonecznego weekendu!

happy_place_pożegnanie z minimalizmem_1 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_2

happy_place_pożegnanie z minimalizmem_14 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_13

happy_place_pożegnanie z minimalizmem_11 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_5 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_4 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_6 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_10 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_7 happy_place_pożegnanie z minimalizmem_8

Miło mi Cię gościć. Zostańmy proszę w kontakcie:
Prenumerata bloga i Bloglovin to nowe wpisy trafiające prosto do Twojej skrzynki mailowej.
Fanpage na Facebooku to dostęp do wszelkich aktualności.
Instagram to kolorowe kadry mojej codzienności. Pinterest to zbiór wszystkiego, co mnie inspiruje.

Komentarze

  1. Ja lubię mieć otwarte półki ale bez wystawek i nadmiaru rzeczy. Zaczęłam już parę lat temu wyrzucać wszystko co nie potrzebne, jeszcze przed wkroczeniem mody na minimalizm. Było to jakieś 5 lat temu :) Do dziś z tym walczę ale dałam sobie czas do końca roku… Moglabym żyć w dość dużym minimalizmie i zawsze mnie do tego ciągnęło:)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Ewelina to: Muzeum Budownictwa Ludowego w SanokuMy Profile

    • Ewelina, dziękuję za komentarz. Ciekawi mnie, co jeszcze zbędnego kryje się w Twoim domu, skoro przygodę z minimalizmem zaczęłaś 5 lat temu i jeszcze wyznaczasz sobie jakieś cele :-) Ja Ci powiem, że zaczynam mieć trudności z określeniem zbędnych rzeczy. Raczej nie posiadam przedmiotów, których nie używam – regularnie pozbywam się ubrań, kuchennych naczyń i innych przedmiotów użytkowych, które na co dzień mi nie służą. Natomiast okazuje się, że lubię przedmioty/efekty dekoracyjne i to raczej w dużej skali :-) Pozdrawiam serdecznie!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

      • Rozciągnęło się to w czasie ponieważ najpierw mieszkałam w akademiku i pewnego dnia gdy byłam sama w pokoju, stwierdziłam że zrobię selekcję rzeczy i najlepsze że z mikroskopijnego pokoju wyniosłam 6 lub 7 worków moich nie potrzebnych rzeczy. Potem to samo było po powrocie do domu, były przerwy i przebywałam w różnych miejscach. Teraz jestem już w miejscu docelowym do którego przywożę moje rzeczy i poddaję już końcowej selekcji :D Moim celem jest nie mieć niczego na strychach które są dość duże :) No ewentualnie ozdoby na choinkę których jeszcze nie mam :D
        CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Ewelina to: Muzeum Budownictwa Ludowego w SanokuMy Profile

        • Wow, niezły wynik! 6 zbędnych worków w pokoju w akademiku – jak Ty to wcześniej tam pomieściłaś? :-)) A marzenie o pustym strychu doskonale rozumiem. Mam jednak wrażenie, że dla mnie będzie to niedościgniony ideał. Gdzieś trzeba trzymać wspomniane przez Ciebie bombki, sanki czy walizki.. Trudno to wszystko przechowywać w mieszkaniu. Ale zawsze warto się starać. Trzymam za Ciebie kciuki! :-)
          CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  2. Mam podobny system do Twojego, ale ciągle z nim przegrywam.. Ostatnio np. kupiłam krzesła, bo była promocja i nie opłacało się czekać, aż sprzedam aktualne. Z upodobaniami też mam podobnie. Uporządkowana przestrzeń, wszystko pochowane bardzo mi pasowały do czasu. Nagle uznałam, że jednak brakuje mi przytulności i dekoracyjnych przedmiotów. Powoli, powolutku wprowadzam zmiany

    • Kaja, ciekawa jestem, co wpłnęło na to, że obie nagle uznałyśmy, że potrzeba nam przytulności i dekoracyjnych przedmiotów. Z pewnością to nie tylko pora roku.. ;-) Co do mojego finansowego systemu i związanych z nim wyzwań, doskonale Cię rozumiem. Wiem, jak to jest, trafić na świetną okazję, a ciągle mieć stare krzesła w domu ;-) No ale się zaparłam. Nie ma sprzedaży, nie ma zakupów, nawet jeśli tracę fajną okazję (ale przecież zawsze będzie następna :-). Pozdrawiam serdecznie!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  3. Ja mam tak, że… nie wiem:) Raz podobają mi się ciepłe, kolorowe akcenty boho, innym razem ciągnie mnie w stronę surowego minimalizmu… Marzy mi się zieleń ziół przy oknie na ceglanej ścianie w kuchni i tęczowa narzuta na kanapie… Do tego ogromny fotel w kolorze morskim i drewniany stolik w jakimś banalnym kształcie… Ech.. Mam właśnie przed sobą urządzanie kuchni (i całego domu!) i… ciągle się zastanawiam, rozmyślam, szukam… białe fronty, czy drewniane? Zostawić otwartą półkę na książki, czy wszystko pozamykać? Blat ciemny, czy jasny?
    Odpowiadając na Twoje pytanie… trwam w niewiedzy, niedoświadczeniu i przeczuciach… Szukam, chłonę inspiracje i … ciągle zmieniam zdanie :) Jedno wiem na pewno – zioła będę sadzić w puszkach po herbatach :) znalazłam to na jednym blogu…hm.. Happy Place?? :) Pozdrawiam i czekam cd.. ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Michalina_MiejskoWiejsko to: Korzenne ciasto fasolowo-marchewkoweMy Profile

    • Kochana, to prawdziwe wyzwanie przed Tobą! Urządzanie kuchni i całego domu to nie bułka z masłem :-) Zwłaszcza, jeśli masz tak jak większość z nas, czyli podoba Ci się niemal wszystko ;-) Nie no, żartuję, jestem przekonana, że dobrze sobie z tym zadaniem poradzisz. Ja się uczę, że nie ma rozwiązań idealnych, to znaczy jedynych słusznych opcji. Pewnie i ciemny blat, i jasny, będą ładnie wyglądały i nie ma co się katować rozważaniem za i przeciw przez następne pół roku ;-) A zioła w puszkach po herbacie, pomidorach i innych produktach spożywczych to bardzo fajny pomysł. Też gdzieś widziałam ;-) Pozdrawiam cieplutko i życzę słonecznego poniedziałku!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  4. A ja znów jestem gdzieś pomiędzy. Bo taki surowy minimalizm, to nie, ale gdy wszystkiego jest dużo, bibelotów, mnóstwo koronek itp. to dla mnie też zdecydowane „nie”. Na blacie w kuchni mam 3 puszki i ani jednaj więcej i gdyby coś przypadkiem sie tam znalazło, to zapewne upchnęłabym w szafce;-) Mimo wszystko lubię mieć parę pierdół w salonie i witrynce, półki jeśli już to odkryte…No i koniecznie świeże kwiaty w łazience, najlepiej goździki, które uwielbiam! Dodają uroku i wdzięku, nawet jak stoją na przysłowiowej półce nad toaletą;)Lubię bawic się kolorami, majstrować, przestawiać, zmieniać i gdybym miała małe pole do popisu w surowym minimalizmie, to pewnie moja kolorowa dusza zaczęłaby zwyczajnie podupadać na zdrowiu i trochę marnieć…

    • Paulina, Ciebie w surowym minimalizmie to ja w ogóle nie widzę i dobrze, że się tam nie wybierasz :-) Otwarte półki, parę bibelotów, świeże kwiaty – to fajna mieszanka, ciekawy kompromis między wnętrzami pozamykanymi na cztery spusty i zagraconą do przesady przestrzenią. Ja blat też muszę mieć niemal pusty – potrzebna mi przestrzeń do pracy. Ale już nad blatem może się coś podziać… ;-) Stąd te otwarte półki nie chcą mi dać spokoju. Dziękuję za odwiedziny i ściskam mocno! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  5. Oj, no w końcu są i Twoje wnętrza <3 Ankowy pokój to dla mnie mistrzostwo świata- kolorowy, vintage, cudo! W ogóle Twój mural, home office… – wbrew pozorom całkiem sporo tego masz! :-D I dlatego Twoje mieszkanie jest takie wyjątkowe, nie widziałam drugiego takiego (i to nie tylko w blogosferze). Miło jest zobaczyć tyle żywych barw naraz, a nie tylko wciąż szare gwiazdki i spolszczony skandynawski styl, który wychodzi mi już nie tylko bokiem. Twoja mieszanka jest jak dla mnie w sam raz- to, co schowane i co wystawione przyjemnie się równoważy.
    Co do kuchni to rozumiem Twoje rozterki- a próbowałaś odkręcić fronty na jakiś czas? Mi się Twoja kuchnia podoba :-) Masz spory metraż, może to przez to ciężko zdecydować co i gdzie. Ja to powiem Ci szczerze, że zostawiłabym, jak jest tą górę, ale na środek dałabym jakiś drewniany (stary, warsztatowy może?) taki barek kuchenny- wysepkę (o ile się mieści coś takiego- zdjęcia to wiadomo, nie to samo ;-)) Tam na dole z dwie otwarte półki na duperele, na górze jakieś zioła :-) Widziałam na pinterest sporo takich, cudowne :-)
    Pozdrowienia!

    • Paula, dzięki wielkie za tyle miłych słów! Wiem, że jeśli chodzi o wnętrza, to jesteś wybredna (no bo jesteś ;-), więc tym bardziej mi miło :-) Co do kuchni, to tak, przez kilka tygodni żyłam z odkręconymi frontami, ale wkradł mi się za duży chaos. Nie jestem w stanie zmniejszyć ilości kuchennych sprzętów, zostało już tylko to, z czego naprawdę korzystam, a jest to zbieranina tak różnorodna, że na widoku dla mnie męcząca. O barku/wyspie już myślałam, na środku nie da rady, będzie za mało miejsca. Chodziło mi po głowie, by postawić ją w poprzek na ścianie między oknami, ale trochę żal mi tego danceflooru ;-) Bo jednak często biesiadujemy w rodzinnym lub przyjacielskim gronie, w 10 osób lub więcej, i wtedy rozkładamy stół i ta przestrzeń w kuchni jest niezbędna. Jak widzisz, to nie taka prosta sprawa ;-) Ale coś kombinuję, czekam tylko, aż koleżanka wróci z wakacji i da mi znać, czy szafka medyczna z ich zakładu jest już dostępna ;-) Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  6. Kiedyś miałam puste metrowe półki, a na nuch jeden kwiatek. Wygodniej było sprzątać ;-) Teraz brakuje mi na szafkach wolnego blatu, żeby jeszcze coś dołożyć bo przecież wszystko musi być wyeksponowane. W sprzątaniu nie pomaga :/
    Chyba gust się zmienia :-)

    • No tak, porządek coraz trudniej utrzymać, ale jeśli taka ma być cena za przytulne wnętrze, to ja się na to godzę ;-) Oczywiście nie chcę przesadzać, nadal wolę mieć mniej niż więcej mebli, ale jedna wystawka tu czy tam, czy jakiś mocny akcent na ścianie to to, co lubię najbardziej : -) A gust się zmienia i pora się z tym pogodzić. Ciekawe, jak będą wyglądały nasze wnętrza za kolejnych 5 lat? :-) Pozdrawiam!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  7. Ja lubię mieć wszystko pochowane – w łazience, kuchni, rzeczy użyteczne w większości mają swoje miejsce i nie są ozdobą – ozdób natomiast tyle pozwlekałam do domu – że i tak na te użytecznie nie byłoby miejsca… ;) Lubię dodatki robiące klimat wiem że się kurzą i obiecałam sobie że nigdy nie będą takie u mnie stały – no cóż to właśnie mi się zmieniło!
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Pani KoModa to: Jesienne rozterki! Jak poprawić sobie humor.My Profile

    • Rozumiem Cię! U mnie też większość użytkowych przedmiotów jest pochowana, chyba że są i użytkowe, i piękne (jak mój kiciuś :-). No ale okazało się, że lubię mieć wystawkę z książek czy filiżanek, kolorowe ściany i bogate galerie, a do tego mini ogródki na parapecie. Niby to wszystko nie są durnostoje, ale robi się z tego już jakiś tłok (ładny, ale zawsze tłok ;-). Jednak dobrze mi z tym, więc nie będę się zmuszać do zmian. Klimat jest ważny, prawda? :-) Uściski dla Ciebie!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

    • Zabawki to niezłe wyzwanie, wiem coś o tym. Kiedy moja Ania była młodsza, dużo łatwiej było nam utrzymać ilość zabawek na rozsądnym poziomie. Od jakiegoś czasu jednak świadomie je kolekcjonuje i rozstanie nawet z tymi, którymi niemal w ogóle się nie bawi, przychodzi jej z trudem. Z pewnością jednak jesienią będziemy robić „czystkę” przed grudniową falą prezentów. Anka wie, że jeśli chce otrzymać nowe zabawki, musi po prostu zrobić na nie miejsce..
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  8. Ja mam minimalizm na drugie imię. :-) Przerażają mnie gigantyczne ekspozycje bibelotow, których w tej masie i tak nie widać, wystawki wszystkiego, a przegląd kosmetyków na łazienkowym blacie czy sprzętu agd na kuchennym wzbudza we mnie panikę. Wole mieć dwa czy trzy akcenty w pomieszczeniu nic kakofonię form na każdej poziomej powierzchni. Odrobinę mi to z wiekiem przechodzi, ale niespecjalnie. :-)
    Serdeczności dla Ciebie :-)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Little Dirty Angel to: Migawki z ToskaniiMy Profile

    • Wiesz co? Właśnie czytając Twój komentarz uświadomiłam sobie, że najbardziej przerażają mnie nieświadome wystawki. Gdy ktoś po prostu nie ma pomysłu na to, gdzie wcisnąć trzeci robot kuchenny albo pięć odżywek do włosów, więc stawia wszystko na widoku – to zdecydowanie nie dla mnie! Ale jeśli ktoś kocha przedmioty i chce cieszyć nimi oczy, świadomie używa ich we wnętrzu, to ma to dla mnie zdecydowanie większy sesn :-) Nie wszystko musi być praktyczne, mogę mieć więcej roboty z wycieraniem otwartych półek, ale przestrzeń do życia i do pracy musi być :-) Pozdrawiam cieplutko!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  9. Wnętrza, w których widać ducha i to, że ktoś żyje są o stokroć bardziej inspirujące od wymuskanych, dopieszczonych aranżacji :) My chyba nie potrafimy czerpać z gazetowych zdjęć, na których absolutnie nie widać człowieczego wkładu. Kochamy za to domy z duszą! Twoje fotografie zdecydowanie obrazują miejsce, w którym chcielibyśmy napić się kawy, a nie przyjść, popatrzeć i wyjść.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Tak się składa to: Terrarium diyMy Profile

    • Hmm… zależy jak interpretować dopieszczoną aranżację ;-) Wystawka na ankowej szafce też mogłaby za taką uchodzić ;-) Pięknie dziękuję za miłe słowa i zapraszam częściej na wirtualną kawę!

  10. Cudne zdjęcia. Z takim darem nie możesz być skrajną minimalistką. Ja nie lubię zagracenia i nawału przedmiotów, ale „pustostany” zupełnie nie pasują mi do zamieszkania.Bużka:)

    • Gosiu, dziękuję za miłe słowa :-) Skrajny minimalizm, zwłaszcza we wnętrzach, już raczej mi nie grozi. Cały czas jednak blisko mi do minimalizmu życiowego i zycia w rytmie slow, bez angażowania się w niepotrzebne sprawy i bez przejmowania się rzeczami, na które nie mamy wpływu :-) Buziaki dla Ciebie :** Miło mi, że tu do mnie zaglądasz :-)

  11. Nie lubię minimalizmu wizualnego we wnętrzach i teraz możne ktoś mnie zlinczuje, ale nie rozumiem tej jego popularności. Myślę, że mamy podobne podejście tzn. ja również staram się nie gromadzić rzeczy i kupować je dopiero jak stare się zużyją, ale z drugiej strony to, co ładne i mi bliskie, ważne, czasem owiane jakimś sentymentem (chociaż nie jestem sentymentalna) chcę pokazywać, bo to mój dom i jest przedłużeniem tego, co mi w duszy gra. Jeśli natomiast uznam, że już nie są to takie „moje” rzeczy, to puszczam je dalej w świat. No i też przymierzam się do malowania na biało ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Judyta/Pracownia Re to: Szybka metamorfoza kwietnika z samowoskującą farbą kredową + KONKURSMy Profile

    • Judyta, jak widzisz, nikt Cię tutaj nie linczuje :-) Wiesz co, mi długo się wydawało, że z minimalizmem mi po drodze. Ale im dłużej myślę, tym bardziej wychodzi mi na to, że świadome życie i ograniczony konsumpcjonizm wcale nie muszą oznaczać ascetycznych wnętrz. Gdy mój dom zaczął bardziej pokazywać mnie, zaczęło mi się tu mieszkać jeszcze przyjemniej – dlatego w pełni Cię rozumiem :-) a biała baza jest super – pozwala na więcej szaleństw :-)) Uściski!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  12. Kasia

    Oj, zmienia się człowiekowi, zmienia… Ja, z moim żywiołowym dość temperamentem, zawsze uwielbiałam zdecydowane kolory – tak mi się wydawało, że idealnie do mnie pasują. Kiedyś znajoma malarka zrobiła mi analizę kolorystyczną i wyszło, że żadna czerwień czy turkus, tylko beż, śmietanka i ciepłe pastele. To był dramat! No bo jak to?! Ale po jakimś czasie uznałam, że coś w tym jest i teraz uważam, ze najlepiej mi w tym nudnym beżu W mieszkaniu też było ciepło i kolorowo – sama wiesz ostatnio przy remoncie zafundowałam sobie małą rewolucję – potrzebowałam uspokojenia wnętrza, siebie , życia – choćby w ten sposób. Przemknął mi nawet pomysł „całość na biało” (tak, Aga, poważnie), ale bałam się aż tak zaryzykować. Poszłam w zimny kolor, do którego nie byłam na maksa przekonana – dygalam się po prostu. Ale ryzyko się opłaciło. Mieszkanie jest jednolite – poza pokojem dziecięcym – i daje mi niebywały spokój. Co do pustych blatów – ja praktyczny (a może leniwy?) człowiek jestem, więc nadmiar rzeczy mnie wkurza (ale nadmiar, nie że kocham puste blaty), tylko chyba brak mi konsekwencji, bo jakoś zawsze na wierzchu coś zbędnego zalegnie. Ale usilnie trenuję☺ i kto wie? Może jak już się tak dobrze wytrenuję, to przy następnym remoncie będzie wszystko na biało…?

    • Kasiu, chyba nie ma w tym nic dziwnego – nie raz spotykam się z tym, że ludzie zamieniają kolorowe wnętrza na stonowane (minimalistyczne lub bliskie natury) i odwrotnie. Po prostu każdy czasem potrzebuje zmiany :-) I powiem Ci, że jestem baaardzo ciekawa efektu Waszego remontu. Wszystko na biało? To też jest jakaś opcja :-) Uściski dla Was! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  13. Upodobania się zmieniają !!! I to jest pewne i fajne, bo nie nudne:) Najważniejsze jest to aby czuć się w swoich wnętrzach po prostu dobrze. Ja lubię wnętrza ciepłe, uporządkowane, ale nie sterylne. Musi być to coś…a najbardziej podoba mi się, że tworząc wnętrze do końca nie wiem jakie ono wyjdzie.
    Właśnie rozpoczynam remont w swoim domu…dość generalny i tak na prawdę nie wiem jaki będzie efekt:) Jak zwykle poddaję się intuicji, chwili i temu co los przyniesie.:)
    Twoje wnętrza są cudne, takie niestandardowe i tak bardzo widać w nich serce i miłość do wnętrz, że czuć to po drugiej stronie monitora:)
    Pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie.

    • Agata, pięknie Ci dziękuję za tyle miłych słów! :-)) I jestem ogromnie ciekawa remontu w Twoim domu – a właściwie jego efektu. Oglądałam uważnie kilka Twoich ostatnich realizacji i widać Twoją wszechstronność. Patrząc na nie wiem, że Twoje wnętrze będzie świetnie urządzone, ale kompletnie nie wiem, w jakim stylu – lubię takie niespodzianki. Pozdrawiam cieplutko.
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  14. Natka

    Hej :) Wydaje mi się, że wiele zależy tu od sytuacji i etapu życia w jakim się znajdujemy. Ja w tej chwili jestem na takim, że dążę na ile się tylko da do porządku, chyba z dwóch przyczyn. Pierwsza taka, że mieszkam (jeszcze :)) w wynajętym mieszkaniu, w którym oprócz moich i lubego rzeczy są jeszcze rzeczy nieobecnych właścicieli których nie ma gdzie wynieść. A bynajmniej nie są to żadne piękne ozdoby :) To powoduje, że na niektóre nasze rzeczy po prostu brakuje miejsca… Staram się więc na codzień rozpychać nieudolnie tę przestrzeń, żeby połąpać się we własnych myślach i czynach :) A po drugie, moja mama obdarzona jest niezwykłym talentem do gromadzenia i przetrzymywania rzeczy i w domu rodzinnym przeszkadzało mi to mocno, więc staram się na odwrót :) Co, stety niestety, wcale nie znaczy, że jestem urodzoną porządnisią ;) wręcz chyba przeciwnie, ale jednak w jakiś sposób mi to przeszkadza, i przynajmniej w miejscu gdzie pracuję, musi być w miarę pusto :) Ale jak wprowadzimy się na nowe i jak uda mi się (mam nadzieję!) złapać więcej balansu między życiem zawodowym i prywatnym – czyt. więcej czasu dla siebie :), to podejrzewam, w głowie przestawi mi się bardziej na Twój obecny sposób postrzegania i nie będę miała nic przeciwko dodatkowym domowym „bajerom” :) Pozdrawiam ciepło!

    • Natalia, wyobraziłam sobie właśnie to Wasze wynajmowane mieszkanie, a właściwie te rzeczy nieobecnych właścicieli, i aż mnie ciarki przeszły. Dobrze, że już niedługo będziecie na swoim! :-))
      I zgadzam się z Tobą, że wiele zależy od tego, na jakim etapie się znajdujemy. Gdy za czasów studenckich często się przeprowadzałam, szybko oduczyłam się gromadzenia zbędnych książek – te kartony ważyły chyba tonę. Teraz, gdy panuję nad sytuacją i niemal w ogóle nie mam w domu zbędnych rzeczy, dojrzewam do tego, by cieszyć się przedmiotami, wyciągać je z szafek i pozwolić im mieszkać ze mną :-)
      Trzymam kciuki za Wasz remont i pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pożegnanie z minimalizmem?My Profile

  15. Bardzo ciekawy pomysł z tym kupowaniem kolejnych rzeczy – co prawda nie wiem czy u mnie by przeszedł, bo zdarzają się okazje koło których nie można przejść obojętnie. Z drugiej strony taki system może nas uchronić przed niepotrzebnymi rzeczami :) Chętnie spróbuję i zobaczę co z tego wyjdzie :)
    Jeśli o mnie chodzi, zdecydowanie nie jestem minimalistką, kocham kolory i ładne rzeczy… z drugiej strony nie ma chyba u mnie jakiegoś nagromadzenia rzeczy – chyba ;) W większości mam szafki zamknięte i nieprzeszklone, bo dzięki temu wydaje mi się, że łatwiej utrzymać ład i porządek – ale warto mieć też meble, które wyeksponują to co lubimy, czym się interesujemy, co zbieramy… :)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Arleta to: Pokój dzieci.My Profile

Odpowiedz na „NatkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge