Pozwólmy dzieciom się nudzić

Wraz z początkiem roku (przed)szkolnego wróciło całe szaleństwo. Zebrania, na których nauczycielki zachwalają dodatkowe zajęcia z matematyki dla sześciolatków i zachęcają, by w domu ćwiczyć z dziećmi głoskowanie. Lekcje pokazowe, na których młodzież ma wybrać, czy chce chodzić na balet, hip hop, a może na judo. Spotkania ze specjalistami i przyglądanie się dzieciakom przez szkło powiększające, aby się przekonać, czy ich wyjątkowy sposób bycia to jeszcze osobowość, czy już zaburzenia. Żeby była jasność – jestem za wspieraniem dziecięcej pasji i jak najbardziej za uważną obserwacją najmłodszych. Ale najbardziej jestem za cichym towarzyszeniem dzieciakom w ich codziennym życiu. Za wychowywaniem obok, jakby przy okazji, pozwalając im plątać się przy naszej spódnicy. Do tego mając na uwadze fakt, że najlepszy wykład to przykład. I zapewniając im nie tylko ogrom miłości czy poczucie bezpieczeństwa, ale także dużo ruchu, nudy i świętego spokoju.

happy_place_Pozwólmy dzieciom się nudzić

No nie zgadzam się z podejściem (zwłaszcza na etapie przedszkolnym), które nakazuje rodzicom angażować się w edukację dzieci. Serio nie wydaje mi się, by maluchy musiały cokolwiek ćwiczyć w domu – Anka codziennie spędza 8 godzin w przedszkolu i moim zdaniem to wystarczająco dużo czasu na naukę, czy to głoskowania, pisania, czy też wierszyków. Szczerze mówię, że nie wiem, jakbym się zachowała, gdyby miała problemy z opanowaniem materiału przedszkolnego, ale… wiem, że na razie nie ma w sobie tyle cierpliwości, by na przykład opanować jazdę na dwóch kółkach. Większość koleżanek i kolegów Ani co najmniej od roku śmiga bez wspomagaczy, a ona nie. I irytuje mnie to porównywanie, zachęcanie czy inne podchody mające ją nakłonić do kolejnych prób (choć wiem, że często wynikają z dobrej woli). Jak nie chce jeździć na rowerze, niech nie jeździ, ja nic nie będę jej sugerować. Gdy musimy się gdzieś sprawnie przemieścić, a dystans jest za długi na jej hulajnogę, po prostu biorę swój rower i fotelik. I nie uważam, by była na to za duża (zresztą gdyby jechała na bagażniku, a nie w foteliku, to by w ogóle nie było tematu, prawda?).

Jeśli zaś chodzi o zajęcia dodatkowe, od razu mówię, że Anka oczywiście też takowe ma. W tym roku wybrała sobie basen i judo, które szczęśliwie odbywają się w godzinach przedszkolnych, więc popołudnia i weekendy ma wolne. Basen to zdecydowanie największa ankowa pasja – Młoda dostaje istnej euforii, gdy wchodzi do wody, uwielbia skakać, nurkować i się chlapać. Będę ją w tej miłości wspierać, jak tylko potrafię – chodząc z nią jak najczęściej na basen czy odwiedzając co ciekawsze aquaparki (specjalistą w tym temacie jest niezawodny tata), ale nie wysyłając jej od razu do szkoły sportowej. Ania chciałaby też chodzić na gimnastykę artystyczną, piłkę nożną, szachy i ceramikę. Gdybym miała na to wszystko kasę, mogłabym ją zapisać, tłumacząc się przed sobą, że przecież sama chciała. Skoro jednak nie pozwalam jej na wszystko, na co ma ochotę, nie pozwolę jej też zapychać kalendarza (ani rujnować domowego budżetu), tylko dlatego, że nie potrafi wybrać. To, na czym mi bardzo zależy, to wypracowanie w Ani świadomości, że nie musi (i nie może) robić wszystkiego, ani też nie musi robić tego, co inni. Wybierając zajęcia dodatkowe w tym roku miała już niezły mętlik w głowie. Bo tu koleżanka zmieniła grupę, tu ktoś był bardziej zaawansowany, tam znów ktoś się wypisał.. bez skutku próbowała dogonić innych, a gdy jej uświadomiłam, że nie musi mieć żadnych zajęć, odetchnęła z ulgą.

No i tu dochodzimy do trudnej sztuki rezygnacji. Bo to łapanie kilku srok za ogon i wykorzystywanie wszystkich nadarzających się okazji, to prawdziwa zmora naszych czasów. Uważam, że skoro i tak nie doświadczymy, nie zobaczymy, nie dotkniemy wszystkiego, to trzeba nauczyć się odpuszczać. Milion razy lepsza od gonitwy jest spokojna codzienność. Oczywiście przeplatana atrakcjami, dobrymi filmami, ciekawymi książkami, spaniem w namiocie, lepieniem garnków i szukaniem jednorożców, ale.. myślę, że najpiękniejsza umiejętność, jaką mogę Ani przekazać, to umiejętność cieszenia się tym, co jest. Doceniania zwykłych czwartków. Czerpania radości z siedzenia pod drzewem czy słuchania Kelly Family w wannie (serio). Przykładam ogrom starań do tego, by miała czas się nudzić. By niepoganiana mogła siedzieć w swoim pokoju, rysować kredą przed domem, obserwować biedronki i wystawiać twarz do słońca. Nierzadko z bólem serca odrzucam atrakcyjne zaproszenia, rezygnuję z wycieczki czy spotkania, ale czas na miłą nudę po prostu musi się znaleźć. Mam wrażenie, że bez tego człowiek (mały czy duży) nigdy nie będzie wiedział, kim jest i czego tak naprawdę chce od życia.

Patrzę na tę naszą nudę, zaplanowany brak planu i myślę sobie, że ta nasza zwykła codzienność nie jest zła. Mamy to szczęście, że wszyscy nasi bliscy są na wyciągnięcie ręki – babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie i kuzyni – oni wszyscy są stałym elementem naszego krajobrazu, raz my jesteśmy u nich, raz oni u nas. W naszych domach na co dzień panuje najczęściej przyjemny (a czasem nie do zniesienia) rozgardiasz, dzieciaki zajmują się same sobą, zbierają ślimaki, łażą po drzewach lub opróżniają babci kuchenne szuflady, i nikt z dorosłych nie wisi im nad głową. Rozmawiamy, przygotowujemy posiłki, czytamy książki, gazety i oglądamy bajki. Gramy w planszówki, rysujemy, bawimy się w dom. Niby nic takiego, ale ja wiem, że w tej zwykłej codzienności, w tym rodzinnym gronie jest moc. Jeszcze przyjdzie czas na naukę, dyscyplinę i napięty grafik.

Wychodzi więc na to, że w mojej definicji idealne dzieciństwo to swoboda, rozkoszna nuda i brak pośpiechu. A jak Wy byście to ujęli?

Miło mi Cię gościć. Zostańmy proszę w kontakcie:
Prenumerata bloga i Bloglovin to nowe wpisy trafiające prosto do Twojej skrzynki mailowej.
Fanpage na Facebooku to dostęp do wszelkich aktualności.
Instagram to kolorowe kadry mojej codzienności. Pinterest to zbiór wszystkiego, co mnie inspiruje.

Komentarze

  1. Tak bardzo się z Tobą zgadzam i podpisuję się pod każdym zdaniem! Dzieciństwo powinno kojarzyć się z beztroską, śmiechem, wolnością. Jeśli nie teraz to kiedy? U nas w przedszkolu jest dużo dodatkowych zajęć w godzinach, kiedy Majka tam przebywa i właściwie sama zdecydowała żeby na wszystko, co możliwe się zapisać. Wręcz musieliśmy ja stopować, bo inaczej portfel by tego nie wytrzymał;)) Ale te wszystkie zajęcia są w formie zabawy; tańce, karate, basen itd. A po 15, czyli kiedy ją odbieram celebrujemy tą nasza codzienność. I też z niczym się nie spinam, nie czuję, że muszę Ją edukować, uczyć nie wiadomo czego. U nas jest tak, że Majka praktycznie całe dnie spędza z dzieciakami. Wiecznie się bawią, latają, śmieją. Mają wspólne pomysły, ulubione zabawy, Nasz dom ciągle jest pełen, zresztą u nas takie zaprzyjaźnione sąsiedztwo, że te wszystkie nasze dzieciaki tak biegają z mieszkania do mieszkania. Albo pół dnia na placu zabaw spędzają. I kiedy widzę te umorusane buźki, te ich wspólne sekrety, wszystkie kolorowe chwile to wiem, że nie ma lepszej codzienności dla mojego dziecka. Teraz jest czas na tą całkowitą beztroskę, na te dni wypełnione po brzegi dobrymi momentami, zabawą, śmiechem. I też tą pozytywną nudą, o której piszesz. Na świat nauki, tysiąca obowiązków przyjdzie czas później, teraz zaś budują się najpiękniejsze wspomnienia.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Home on the Hill to: DIY huśtawka do dziecięcego pokoju.My Profile

    • Olu, dziękuję Ci za ten komentarz! :-) I moim zdaniem tak to właśnie powinno wyglądać. Niech ewentualne zajęcia dodatkowe będą przy okazji (bo nie chodzi mi też o to, by dla zasady je bojkotować), ale trzeba to zorganizować tak, by był czas na bieganie na bosaka i z umorusaną buzią. Nie chciałabym nazywać tej przesadnej spinki wokół dzieci już wyścigiem szczurów, ale uważam, że nie ma co się tak nad dzieciakami pochylać, pilnować ich wierszyków i monitorować postępów w pływaniu czy jeździe na łyżwach. To jeszcze nie są wyścigi.. Pozdrawiam cieplutko! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  2. Święta racja, presja sukcesu i wyścig szczurów od przedszkola mnie dziwi i śmieszy. Na wszystko jest czas. Języka obcego można się nauczyć w dwa lata, nie ma więc potrzeby męczyć dzieci od przedszkola. Trzeba obserwować i zachęcać, a stawiać w szranki i zmuszać. Mądra mamusia z Ciebie. Pozdrawiam:)

    • Gosiu, Ty wiesz, że musiałam się nieźle nagimnastykować, by znaleźć niepubliczne/prywatne przedszkole (na państwowe nie mieliśmy szans, Anka zaczęła edukację przed 3 rokiem życia), w którym jest tylko jeden język obcy?! Anka ma też zajęcia komputerowe, rytmikę, gimnastykę i mnóstwo innych ciekawych zajęć w przedszkolu, i po południu jest już po prostu zmęczona – chęci starcza tylko na zabawę, szaleństwa czy oglądanie bajek. Być może w szkole będzie inaczej, jeszcze nie wiem, jak to czasowo ogarnę, ale pewnie w szkole Młoda nie będzie siedzieć 8 godzin dziennie.. Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ciepło :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  3. Oj tak, podpisuję się pod tym co napisałaś obiema rękami. Jako pedagog, uważam że jak najbardziej trzeba wspierać rozwój dzieci, ale uważam też, że każde dziecko ma prawo do wolnego czasu, do odpoczynku i szwędania się po domu, czasem nawet bez celu. Z mojej obserwacji wynika niestety, że dzisiaj rodzice po prostu nie wiedzą co zrobić z dziećmi (bo tyle pracują, albo często nie lubią, gdy dzieci są w domu – smutne ale prawdziwe), dlatego też zapisują je na kolejne pozaszkolne zajęcia. A druga kwestia to ten pęd – pęd za byciem najlepszym, robienia kariery, posiadania super domu, super zdolnych dzieci… Zapominamy czasem, że dzieci to nie roboty, którymi można sterować i które można zaprogramować tak, jak to sobie wymarzymy…
    pozdrawiam!
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Cinnamon Home to: CZAS PRZERWAĆ MILCZENIEMy Profile

    • Hmm.. ja z kolei bardziej widzę podejście nauczycieli (już w przedszkolu), którzy oczekują, że dziecko będzie ćwiczyć i wykonywać jakieś prace w domu. Argument, że to ma przygotować dzieciaki do szkoły, do mnie nie trafia (bo równie dobrze już teraz mogłyby ćwiczyć rozmowy kwalifikacyjne..). Co do rodziców, wydaje mi się, że jednak częściej chcą po prostu spełnić życzenia dzieci, które często pragną się zapisać na wszystkie zajęcia jak leci. A sztuka wyboru czy rezygnacji jest trudna i wydaje mi się, że akurat ją warto trenować od najmłodszych lat :-) Pozdrawiam!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  4. Myślę, że najgorsze, co rodzic może zrobić dziecku, to brak zainteresowania. Chwil spędzonych razem nie zastąpią nawet najlepiej zorganizowane zajęcia dodatkowe. Negatywne jest również przenoszenie na dziecko swoich niespełnionych ambicji, co niestety często zauważam. Zgadzam się z Tobą, że trzeba zostawić dziecku czas na nudę, na takie „nicnierobienie”, bo wtedy najłatwiej odnaleźć siebie. Ważne jest słuchanie dziecka, świadome analizowanie jego potrzeb i sztuka wyboru, o której piszesz, bo wszystkich srok za ogon złapać się nie da. Mam dwoje dzieci: dwunastolatka i czterolatkę. Obawiam się, że gdybym dwojgu chciała zorganizować zajęcia dodatkowe nie starczyło by mi na to ani czasu ani pieniędzy. Syn lubi czytać, wybrał kilka zajęć dodatkowych które zapewnia mu szkoła bezpłatnie. Córka uwielbia rysować. Kiedy przychodzi z przedszkola zaczyna od: Mamo coś ci narysuję! Chcę by to czym zajmują się moje dzieci wynikało z ich autentycznych potrzeb, – nic na siłę! A taka rywalizacja między rodzicami w kwestii dzieci i ich umiejętności jest chora! Chociaż niestety to jeden z elementów rywalizacji w której czasem nawet podświadomie uczestniczymy.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Agnieszka to: Pokój nastolatka, czyli pokój dziesięciolatka dwa lata później.My Profile

    • Wiesz, mi się wydaje, że brak zainteresowania czy przenoszenie własnych ambicji na dzieci to stosunkowo rzadkie przypadki. Mam wrażenie, że częściej rodzice nieświadomie, kierując się dobrem dziecka, słuchają ambitnych pedagogów i specjalistów, którzy zachęcają do zajęć takich, śmakich i owakich. Lub też spełniają życzenia dzieci, które chcą chodzić na wszystkie zajęcia, bo na tańce chodzi Zuzia, na szachy Kasia, a na judo jeszcze Basia… Fajnie, gdy dzieci mają zarówno ambitne, jak i te zwyczajne zainteresowania. Rysowanie czy czytanie to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu :-) Pozdrawiam serdecznie!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

    • O tak, taki wóz marzy mi się od dawna! :-) Co prawda nie wiem, gdzie bym go upchnęła, ale potrafię sobie wyobrazić ten błogi stan relaksu :-) Relaks na co dzień? To nie jest łatwa sprawa, ale widzę po samej sobie, że można w tym temacie się rozwijać :-) Pozdrawiam ciepło i życzę leniwego, zbliżającego się weekendu!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  5. Jako że ja niedzieciata, to mogę odnieść Twoje słowa jedynie do moich rodziców i do mojego własnego dzieciństwa. Powiem tak- moi rodzice wychowywali mnie trochę w takim duchu, jak piszesz- nie zmuszali, nie nakazywali, spędzali ze mną czas, byli wyrozumiali, gdy potrzebowałam być sama. Ale też nie pokazali mi wielu rzeczy, wielu z nich po prostu nie miałam okazji spróbować- trochę z braku funduszy, co jest zrozumiałe, ale też trochę z faktu, że wszystko zwalali na coś jak: ‚będzie chciała, to pójdzie’. Tylko że ja przez bardzo wiele lat nie wiedziałam, czego chcę. I mam o to trochę żal do rodziców, że może gdyby zabrali mnie za dzieciaka na coś, co mi samej nie wpadłoby do głowy, coś, co może ukierunkowało by mnie, otworzyło oczy na zupełnie coś innego. Musiałam poznawać wszystko niejako sama, gdy wielu moich rówieśników w tym czasie trochę starzy cisnęli. Przez to na przykład w podstawówce zrezygnowałam ze szkoły muzycznej- ze zwykłego lenistwa, a rodzice pozwolili mi na to, żeby ‚nic mi nie narzucać’, ‚przecież sama nie chcę’. Żałuję tego do dziś, żal mi, że właśnie wtedy mnie nie cisnęli mnie do tej drugiej szkoły. I choć zamiast grać w gumę pod blokiem byłabym w drugiej budzie do 20, to miałabym dziś cenną, jakąś kolejną umiejętność, choć ciężko wypracowaną, ale liczącą się bardziej w dorosłym życiu niż znajomość tekstów popowych piosenek na pamięć.
    Wielu ludzi, którzy osiągnęli sukces byli trochę prowadzeni przez silną rękę, np. Agnieszka Radwańska- ale czy nie jest dziś szczęśliwą kobietą, spełnioną, w dodatku nie muszącą martwić się o swoją przyszłość?
    Ciężko to wszystko racjonalnie ocenić…. rodzice zazwyczaj chcą dla swoich dzieci jak najlepiej.
    Ale napisałam wywód, przepraszam, ale akurat tak mnie natchnęło :-)
    Pozdrawiam!

    • Paula, dziękuję za ten wyczerpujący komentarz, dobrze, że poruszasz ten temat – spojrzenie z perspektywy dziecka jest tu szalenie ważne. Trochę wiem o czym piszesz, bo też chciałabym wiele umiejętności nabyć w dzieciństwie lub wczesnej młodości. Ponieważ moi rodzice sami sportów nie uprawiali, siłą rzeczy nie uczyli nas jeździć na nartach ani żeglować. I tutaj pojawia się kwestia przykładu i stylu życia. Nie mówię o zamykaniu się z dzieckiem w czterech ścianach, tylko o towarzyszeniu mu albo pozwalaniu, by ono towarzyszyło nam. Aktywne, ciekawe życie jest dla mnie bardzo ważne, ale właśnie wolę zdobywanie umiejętności osadzonych w jakimś kontekście, np podczas wspólnych wakacji lub podczas rodzinnych wizyt na basenie. Co do szkół muzycznych i innych tak mocno angażujących aktywności, nie jestem przekonana, czy mobilizacja to taki dobry pomysł. Nawet niedawno słyszałam o sytuacji, kiedy absolwent szkoły muzycznej żałuje, że potrafi grać Mozarta, a nie potrafi już zagrać na gitarze przy ognisku.. Okazuje się, że umiar i złoty środek to jedyne dobre rozwiązanie.. Pozdrawiam! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

      • Wiem, wiele piszesz o złotym środku i umiarze, ale nie wszystko zawsze da się wyważyć i wybrać ‚mniejsze zło’. Czasem po prostu trzeba konkretnie zdecydować kosztem utraty czegoś innego. Z tym dawaniem przykładu też jest różnie- ile bywa sytuacji, że dzieci ‚zwykłych’ urzędników państwowych, nauczycieli czy lekarzy nagle chce być szalonymi projektantami ubrań? I oni tego wcale nie mieli w domu, chcą być właśnie zupełnie inni niż rodzice i niż to, co im pokazali. I wtedy właśnie to rodzicie powinni zadecydować, co dalej, choćby im się zupełnie nie podobało :-)

        • Hmm.. co człowiek, to opinia :-) Pisząc o dawaniu przykładu nie miałam na myśli przykładu dosłownego. Bardziej chodzi mi o pokazanie dzieciakom różnorodności oraz tego, że trzeba się wsłuchać w siebie, że każdy z nas jest inny, lubi co innego – w mojej rodzinie babcia jest uzdolniona muzycznie, ciocia pięknie szyje, jeden dziadek robi zdjęcia, drugi rysuje i maluje, druga babcia robi najlepsze pierogi na świecie, tata jest od aktywności fizycznej, mama lubi pisać itd, itp, i od każdego z nas Anka może się czegoś nauczyć. Również tego, że może żadna z tych opcji jej nie interesuje.. A jeśli chodzi o wybór drogi życiowej, to osobiście uważam, że to nie rodzice są od tego. Też długo nie wiedziałam, co chcę robić w życiu, cudownie byłoby wejść na obecną ścieżkę już dekadę temu, ale jakim cudem moi rodzice mieliby wiedzieć, że właśnie tędy droga? Podtrzymuję więc swoją teorię, że trzeba uczyć dzieciaki słuchania siebie, zwalniania tempa (bo tylko wtedy można odkryć, czego tak naprawdę chcemy) i nieoglądania się na innych.
          CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  6. Aga, no normalnie skradłaś mi moje myśli, które przyszły do mnie wraz z nowym rokiem szkolnym/przedszkolnym – i tak ładnie je tu ułożyłaś/podałaś. Obserwuję od jakiegoś czasu ten wyścig – coraz wcześniej ludzie zaczynają brać w nim udział i biec, doganiać innych, udowadniać innym, że sa lespi, kolekcjonować osiagnięcia/nagrody/certyfikaty. Zaczyna się to już w przedszkolu.
    Nie podoba mi się to. Owszem, to wspaniałe, że możemy dzieciom oferować całe mnóstwo różnych atrakcji (zgodnie z zainteresowaniami i potrzebami), ale nie wydaje mi się, by to służyło komukolwiek. Podobnie, jak Ty jestem zdania, że dzieci powinny mieć czas na nudę, na swoje domowe przyjemności, na swobodne zabawy i realizację pomysłów. Atrakcje, które będa się pojawiały bez większego planowania, staną się jeszcze bardziej wyjątkowe. Na ten pośpiech przyjdzie jeszcze pora.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez le chat noir to: SŁONIK NA SZYDEŁKUMy Profile

    • Magda, bo mi się wydaje, że łatwo się w tym dobrobycie zagubić. My nie mieliśmy takich zajęć, nie było takich możliwości, więc tym bardziej chcemy dzieciakom nieba przychylić. I fajnie, że mogą się bawić w małego chemika, budować roboty i wywijać piruety na deskach teatru, ale może nie wszystko naraz? Wydaje mi się też, że te zajęcia tracą na atrakcyjności, bo nie ma w nich już niczego wyjątkowego – wszyscy na wszystko chodzą, wszystko jest na wyciągnięcie ręki i w efekcie końcowym dzieciaki się szybko nudzą (ale nie jest to ta pozytywna nuda, którą mam na myśli). Dzięki za głos zdrowego rozsądku. Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  7. Masz bardzo dobre podejście. W moim dzieciństwie było całkiem podobnie jak u stylerecital.com, która napisała powyżej i też jakiś żal mogę w tym temacie odczuwać. Ale myślę, że ważne jest by się ukierunkować i podążaj jednostajnym ruchem, nie narzucać na dziecko zbyt dużo, nie realizować przez to swoich ambicji. Twoja sytuacja jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że będę miała ten spokój w sobie, jaki widać u Ciebie :) Na razie wróciliśmy z Polski i już tęsknię za tym widokiem, kiedy Ala bawiła się z kuzynką lub wołała „baba” i sprawiała babci radość. Rodzina ma w sobie taką piękną moc. Pozdrawiam :)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Domowo158 to: Filmy na jesienne wieczoryMy Profile

    • Bo jak zwykle złoty środek jest ważny.. Warto pokazać dziecku ogrom możliwości, ale dla mnie ważne jest, by nie było to ciągle oddelegowywanie dzieciaków na jakieś zajęcia. O wiele fajniej jest po prostu zrobić coś razem i w ten sposób odkryć potencjał naszych maluchów.
      A rodzinna sytuacja, którą Ty opisujesz, z pewnością nie jest łatwa. Co prawda niemal całe dzieciństwo miałam daleko do cioć, babć i dziadków, ale od wielu lat mieszkamy wszyscy na kupie, Anka ma wszystkich na miejscu i wiem, że moje marzenia o roku lub dwóch w Stanach poszły się bujać, bo nie mogę i nie chcę wyrywać Anki z jej bezpiecznego środowiska.. Uściski dla Was!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  8. Aga ważny temat poruszasz;-) Na szczęście gdy teraz mieszkamy tu gdzie mieszkamy mamy dużo mniejsze ciśnienie. Baśka chodzi do panstwowego jedynego na wsi przedszkola i jesteśmy bardzo zadowoleni. Wbrew temu, że jest to wiejskie przedszkole mają bogata ofertę zajęć, podejście do dzieci jest cudowne – tu czuć rodzinną atmosferę, wszyscy sobie pomagamy itd. Gdy mieszkaliśmy w Poznaniu rodzice sami ładowali w swoje przemęczone dzieci tyle zajęc dodatkowych, że te dzieciaki nie miały siły na zwykłą zabawę(przecież to marnowanie czasu!). Więc jak nie hiszpański, to dodatkowy ang,a po nim zajęcia z szermierki…My od początku mielismy inne podejscie, bo rodzice dawali mi i męzowi sporo wolności, więc mogliśmy budowac szałasy, bawić się w ogromnych kałużach budując tamy;-)i takie samo podejscie przekazuję małej. Baśka jest kreatywna, więc sporo czasu spędzamy w domu na organizacji własnych zajęć plastycznych;-)a i czasami dzieci sąsiadów się przyłączą;-) Prawda jest taka,że super dobre wykształcenie nie gwarantuje Ci super płatnej pracy. Zresztą nic tu po niej, jeśli dzieci nie mają rozwiniętych umiejętności społecznych. Można byc geniuszem, mieć skończonych pięć fakultetów, znać perfekcyjnie 10 języków, tylko co tu po nich jeśli w żadnym z nich nie będziemy umieli nawiązać zwykłej rozmowy, lub mieli lęk przed nią??Aha…i swoją droga, dobrze, ze napisałaś o tym rowerze;)widzę, że jedziemy na tych samych kółkach!!!Basia też jeszcze nie umie jeździć na dwóch (i tak cud, że kazała sobie odpiąc dwa dodatkowe!) , całkiem nieźle jej idzie do momentu, kiedy nie połapie się, że nikt jej nie trzyma. Wtedy jest totalna blokada i koniec jazdy;)Ale jak sama mówi – to jeszcze nie jej czas, a ja wiem,że nadejdzie taki dzień, że sama wsiądzie i pojedzie. Całusy wielkie dla Anki – powiedz jej, że nie jest sama w swoich bojach, może się jej zrobi troche lżej na sercu;)

    • Paulina, po raz kolejny się przekonuję, że mamy podobne podejście nie tylko do biznesu, ale ogólnie do życia i macierzyństwa :-) Ja stawiam przede wszystkim na luz.. Żeby nie zakłamywać – często jestem spięta, gonię terminy i swój własny ogon, dlatego tam, gdzie tylko się da, odpuszczam. Wolę po przedszkolu powolnym krokiem wracać z Anką do domu, robić wtedy obiad, wysłać ją do dziadków lub razem czytać książki, niż gonić z zajęć na zajęcia. Nie mam parcia na to, by Anka była geniuszem, znała kilka języków obcych, robiła karierę na scenie. Niech sobie będzie szczęśliwym przeciętniakiem, zrelaksowanym, świadomym własnej wartości, wygrzanym w cieple domowego ogniska :-) Uściski dla Was! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  9. Podziwiam Cię i Twój świetny sposób na wychowywanie dziecka.
    baaardzo mi się spodobał ten cytat:
    „najpiękniejsza umiejętność, jaką mogę Ani przekazać, to umiejętność cieszenia się tym, co jest. Doceniania zwykłych czwartków.” – i to jest właśnie najpiękniejsze! Nauczyć dziecko doceniania zwykłych chwil. Czerpania radości z każdej chwili, już od małego. To pięknie zaprocentuje w przyszłości ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Greenfrog to: Podaj dalejMy Profile

    • Sandra, dzięki za miłe słowa! Od razu jednak mówię, że deklaracje na blogu to jedno, a życie to drugie.. :-) W teorii wszystko jest proste. Chciałabym Ankę nauczyć cieszenia się tym, co jest, ale nie będę ukrywać, że sama czasem mam problem z zaspokojeniem własnego apetytu. I chyba właśnie dlatego, że dla mnie to takie trudne, chciałabym wykształcić tę umiejętność u Ani już od najmłodszych lat :-) Pozdrawiam cieplutko!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  10. Ja tam nie miałam tysiąca zajęć, po szkole czy przedszkolu. Po szkole biegłam z dzieciakami pobiegać na pola, łąki, boisko. Siedziałyśmy też z koleżankami i same się uczyłyśmy ciekawych rzeczy – wyszywania, malowani, gier, wszystko co robiłyśmy to była przyjemność a nie ustalone reguły ( czyli piątek o 16.00-17.00) nie czuje że mi czegoś brak było, że ucierpiałam że nie chodziłam na dodatkowy angielski, balety czy inne – ale szybko się zadomowiłam w bibliotece – pamiętam ten dreszcz emocji kiedy pierwszy raz poszłam z biblioteki młodzieżowej – do tej dla dorosłych! ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Pani KoModa to: Wyniki + LIEBSTER BLOG AWARD – nadal bardzo lubię tą zabawę!My Profile

    • Oo, też pamiętam moment, w którym poszłam do dorosłej biblioteki – czułam się taka ważna! :-)) Też ganiałam z dzieciakami po polach i po boisku, i chociaż ważne jest, by pokazać dziecku różne ścieżki i różne możliwości, to moim zdaniem najważniejsze jest zapewnienie swobody i beztroski, takiej zwykłej, fajnej codzienności. Czas pokaże, czy idę dobrą drogą. Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  11. Zgadzam się z Tobą w 100% dzisiejsze czasy są niestety takie jakie są, robimy wszystko i nic, wszystko połowicznie ale to nie jest ważne, ważny jest lans jak ona daje radę pracować 8 godzin poza domem, prowadzić domowy ogródek, chodzić na fitnes i jeździć jeszcze z dziećmi na rowerze i to wszystko jednego dnia…
    Ja mojej Julki do niczego nie zmuszałam, ani nie porównywałam jej z innymi dziećmi. Pomimo usilnych namawiań rodziny abym zapisała maleńką Juleczkę do szkoły muzycznej na skrzypce byłam twarda i czekałam, aż sama powie mamo ja chcę. Fakt, na skrzypce już jest za późno tak bynajmniej twierdzi komisja rekrutacyjna, a szkoda bo skrzypce w mojej rodzinie były zawsze, to gra na klarnecie i cieszy się póki co. Pominę fakt, że przez drugą szkołę biegam jak potrzepana ;)
    Każde dziecko jest inne i nie można go zmuszać by było jak każde ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Rodzinna to: Bo czasem musi być sentymentalnieMy Profile

    • Szkoła muzyczna to musi być niezłe wyzwanie! Czasem zazdrościłam koleżankom, które do takiej szkoły chodziły, ale zazdrość mijała, gdy zamiast biegać z nami po osiedlu, musiały ćwiczyć w domu. Wiem, że każdy z nas jest inny, ale dla mnie zajęcia, które zabierają dziecku każde popołudnie (czyli wszystko, co się uprawia wyczynowo czy ma otwierać drzwi do wielkiej kariery), właściwie nie istnieją. Może Anka mnie z tego kiedyś rozliczy, no ale nie wyobrażam sobie, bym na tym etapie miała jej zagospodarowywać każdy jeden dzień w tygodniu. A „lans” ogarniających wszystko dorosłych to inny temat. Bo może to niekoniecznie lans, tylko faktycznie samozaparcie i świetna organizacja czasu? Uściski dla Ciebie :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

  12. Zwykła codzienność jest najlepsza…nuda uczy kreatywności. Napięty grafik potrafi wykończyć. Trzeba odpuszczać i iść swoją drogą, nie poddawać się fali. To moje motta i przesłania, które pozwalają mi znaleźć równowagę w tym szaleńczym naszpikowanym wieloma bodźcami świecie.
    Cieszę się ogromnie, że wracam powoli do blogowego świata, tyle tu mądrych i kreatywnych osób można spotkać, oby tak było jeszcze w realu…ja już jestem na prawdę zmęczona codziennym, szkolnym wyścigiem, który da się odczuć zarówno już w przedszkolu, ale uwierz że dalej jest tylko gorzej, choć ja staram się ze wszystkich sił żyć po swojemu i uczyć tego swoje córy:)
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie:)

    • Agata, jak miło, że wracasz do blogowego świata! Brakowało mi Twoich słów. Nie wiem, jak wygląda szkolny wyścig, ale domyślam się, że im dalej w las, tym więcej drzew. Dlatego tym bardziej zależy mi na tym, by okres przedszkolny był dla Ani jedną wielką sielanką, luzem i beztroską. Niech wie, że tak też można, że nie musi się ustawiać do wyścigu z innymi.. Pozdrawiam Cię ciepło i w wolnej chwili na pewno wpadnę poczytać, co u Ciebie się działo :-) Uściski!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Pozwólmy dzieciom się nudzićMy Profile

Odpowiedz na „RodzinnaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge