Wegańska grochówka – palce lizać!

Chyba już dla wszystkich stało się jasne, że pokochałam biwakowanie. Gdybym mieszkała w Stanach czy innej Australii, mogłabym pięknie rozwijać to moje nowe hobby. Mogłabym marzyć o retro vanach, camperach i cygańskich namiotach, mogłabym kolekcjonować nastrojowe lampki i pastelowe girlandy, co tydzień szukać malowniczych miejscówek przy plaży i w parkach narodowych. Co więcej, mogłabym marzyć o przejściu na koczowniczy tryb życia, pracować w drodze, rozstawiać laptop na vintage’owym stoliku i pisać do Was na bosaka.

happy_place_wegańska_grochówka_palce_lizać_2

Ale że mieszkam tu, gdzie mieszkam (i nigdzie się nie wybieram), obawiam się, że poza moim ukochanym campingiem w Tarnowskich Górach rozpościera się istna dżungla hektolitrami piwa płynąca. Brudna i głośna, nie mająca nic wspólnego z kameralnym wypoczynkiem czy medytacją na łonie natury. RMF Maxx, kolejki do toi toiów i inwazja Januszów – tak niestety wyobrażam sobie przeciętne pole namiotowe w naszym kraju (czy ktoś może wyprowadzić mnie z błędu?).

Póki co nie marzę więc o długich i dalekich podróżach – namiot nie będzie moim drugim domem, rozum podpowiada, że nie ma potrzeby go upiększać, że o szukaniu campera nie wspomnę. Jednak brak racjonalnego uzasadnienia nie zatrzymuje gonitwy myśli. Jako estetka marzę o tych światełkach, girlandach, kolorowych pledach, świecach, koralikach i plecionych hamakach. Z kolei mój minimalistyczny pierwiastek każe upraszczać, co tylko się da. No więc staram się unikać przerostu formy nad treścią, uważnie inwestować czas, siły i pieniądze. W końcu na biwaku najważniejsze jest towarzystwo, szum drzew i ciepły śpiwór – materace i krzesła mogą sobie być z marketu.

W najbliższy weekend najprawdopodobniej zamykamy sezon. Jeśli tylko pogoda dopisze, uciekamy z miasta chociaż na jedną noc. Nie będę szaleć z dekoracjami, ale zawsze mogę się wykazać kulinarnie. Skoro biwak, to prostota, a więc drożdżowe, ziemniaki z musztardą i … wegańska grochówka. Przetestowana! Pychota! I faktycznie smakuje wojskowym kotłem. Przepis, jak zwykle, pochodzi z mojej ukochanej już Jadłonomii (ponieważ nie znalazłam przepisu na blogu, pozwalam go sobie żywcem przepisać z książki).

Składniki:
2 szklanki grochu, moczonego przez 1 godzinę w gorącej wodzie
2 ziemniaki
1 marchewka
1 cebula
1/4 bulwy selera
2 ząbki czosnku
4 ziarna ziela angielskiego
4 liście laurowe
1 łyżka majeranku
1 łyżeczka wędzonej papryki
1/2 łyżeczki lubczyku
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki sosu sojowego
4 łyżki oleju
sól
czarny pieprz

Przygotowanie:
– ziemniaki, marchew, cebulę i seler pokroić w drobną kostkę, a czosnek posiekać (ja starłam na tarce o drobnych oczkach);
– w garnku rozgrzać olej. Wrzucić cebulę, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i wędzoną paprykę, i dusić na małym ogniu przez 5 minut. Dodać pokrojone warzywa i przyprawy, dokładnie wymieszać i dusić przez 5 minut;
– dodać groch z wodą, w której się moczył, i sos sojowy, i gotować pod przykryciem przez 1 godzinę. Na koniec doprawić solą i pieprzem, ewentualnie dodać kilka kropel sosu sojowego.

happy_place_wegańska_grochówka_palce_lizać_1 happy_place_wegańska_grochówka_palce_lizać_4 happy_place_wegańska_grochówka_palce_lizać_3

Komentarze

  1. Aga, wiesz, że przypomniałaś mi o istnieniu grochówki?? Nie jadłam jej dobre kilka lat! Ostatnio chyba na jakimś festynie – tak dawno temu, że nie pamiętam kiedy :) Mi grochówka kojarzy się najbardziej z wyjazdami z orkiestrą dętą, w której kiedyś grałam.. śmieszne to były czasy :) Oj, chyba mi narobiłaś smaka :) … Idę do sklepu po groch!
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Michalina to: Trochę teorii, czyli jak w 6 prostych krokach stworzyć smaczny i zdrowy lunchboxMy Profile

    • Orkiestra dęta?! :-) To dopiero niespodzianka ;-) Mi grochówka kojarzy się z wakacyjnymi wyjazdami i stołowaniem się w przydrożnych, nadmorskich budach. Też całe lata jej nie jadłam, ale coś czuję, że w sezonie jesiennym będzie nam towarzyszyć. Pozdrawiam :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Wegańska grochówka – palce lizać!My Profile

  2. O men, inwazja Januszów i Matyjów to prawdziwa plaga nie tylko na polach namiotowych, ale na wszystkich polach zwanych łonem natury! W Tarnowskich Gie mamy jeszcze cudowny zalew Nakło-Chechło, po sezonie jest tam bajecznie, ale w ciepły dzień…o maj lord. Byliśmy ostatnio na spacerze i musieliśmy szybko wiać:) Miło wiedzieć, że w okolicy jest jeszcze jakieś bajoro, które nie zostało najechane przez miłośników piwa i wusztu z grila. Weekend na pewno będzie wspaniały, życzę więc niezapomnianych wrażeń i udanego wypoczynku:)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Agnieszka to: Ogród botaniczny mojej MamyMy Profile

    • Aga, to bajoro to zbiornik, który zaopatruje camping w wodę. Kąpać się nie można, ale posiedzieć, pogapić się, pomieszać patykiem już tak. Miejsc takich jak Chechło, Turawa czy Pławniowice, w sezonie skutecznie unikam. A camping wypróbujcie któregoś dnia, nie pożałujecie! Uściski :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Wegańska grochówka – palce lizać!My Profile

  3. Oj już nie pamiętam kiedy byłam pod namiotem. Wyobrażając sobie siebie w namiocie czuję lekką obawą, ale mogłabym spróbować jednak w jakiejś spokojniejszej okolicy niż pole namiotowe :) Grochówka wygląda zachęcająco. Pozdrawiam
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Domowo158 to: Wakacje z niemowlakiem. Możliwe?My Profile

  4. Jej..dasz wiarę, że i ja zapomniałam o grochówce ? baaa moje dzieci nawet nie wiedzą o jej istnieniu :O
    Kiedyś wszędzie było jej pełno na każdym festynie serwowano grochówkę (wspomnienie z dzieciństwa).
    Ciekawa jestem czy zasmakuje domownikom Twoja wersja grochówki :) podbieram przepis ;) i Pozdrawiam
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Rodzinna to: Diabeł tkwi w szegółachMy Profile

  5. I ja mam Jadłonomię i ją uwielbiam, naprawdę trudno się od niej oderwać, nawet jeśli nic z niej nie gotuję, to uwielbiam przeglądać i czytać :) Cudnie napisana ( mimo, że to książka kucharska :) ) i pełna przepięknych zdjęć :) Grochówki jeszcze nie robiłam, ale np smalec z fasoli jest u mnie często, a i krem z buraków na mleku kokosowym…. niebo w gębie :)
    Ściskam serdecznie, Agness <3
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Klimaty Agness to: Niedzielny podwieczorek ;)My Profile

Odpowiedz na „Little Dirty AngelAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge