O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stole

Jednym z moich ulubionych aspektów dorosłości jest to, że mogę jeść co chcę, jak chcę i kiedy chcę. I nie chodzi nawet o te lody zamiast obiadu czy kolacje o północy, tylko o prawo do decydowania o sobie. Mam 31 lat i każdego dnia ta swoboda mnie cieszy.

O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stole_happy_place_1

Mam wrażenie, że za czasów mojego dzieciństwa opór przy stole był traktowany jako widzimisię, grymaszenie czy brak szacunku dla pracy i wysiłku dorosłych. I nikt tak naprawdę się nie zastanawiał, z czego on wynika. A moim zdaniem to nie ważne, czy dziecko po prostu nie lubi jajecznicy, czy komuś ona nie wyszła, a może brzydzi się mięsa lub najzwyczajniej w świecie nie ma apetytu. Brak entuzjazmu przy stole należy uszanować. I to upieranie się rodziców, przedszkolanek czy później wychowawców, że jeszcze jeden kawałek kotleta czy łyżka zupy za ciocią Jadzię, to jakiś absurd. Nie piszę jednak tego po to, by kogokolwiek urazić czy rozliczać. To były inne czasy i inna świadomość – nie sądzę, by ktokolwiek ignorował moją niechęć do jedzenia mięsa z braku szacunku do mnie samej. Zresztą.. mi też daleko do ideału i pewnie się jeszcze od Anki nasłucham.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że te wszystkie przepychanki i dyskusje przy stole na temat mojego (nie)jedzenia sprawiły, że kwestia diety i swobody w jej komponowaniu jest dla mnie szalenie ważna. Przez pierwszych kilka lat mojej dorosłości trochę błądziłam, gdy odmawiałam jedzenia mięsa, miałam wyrzuty sumienia wobec gospodarzy, gdy je jadłam – dręczyły mnie wyrzuty wobec zwierząt. Po pewnym jednak czasie całkowicie przestałam jeść ryby i mięso, a niedawno wdałam się w romans z dietą wegańską. Nadal podtrzymuję zdanie, że nie zrezygnuję całkowicie z nabiału, ale jednocześnie nie da się ukryć, że wkroczenie w świat wegańskiej kuchni otworzyło mnie na zupełnie nowe smaki i doznania. Bawię się nowymi produktami i przepisami, uczę się gotować z przytupem i szukam pomysłu na siebie w kuchni. Wciągam w to pichcenie i eksperymentowanie Ankę, niczego jej nie narzucając. Czasem coś jej proponuję, a czasem czekam, aż sama zechce skosztować. Nie załamuję się, gdy prosi o parówkę czy kolejną porcję płatków z mlekiem, ale dbam o to, by pozostałe posiłki były bardziej urozmaicone.

Szczerze jednak przyznam, że najbardziej dogadzam sobie. I uczę się dawać sobie przyzwolenie na to, by przyrządzać potrawy tylko pod siebie. Oczywiście nie codziennie i nie bez alternatywy dla pozostałych domowników (choćby to miała być pizza na telefon czy makaron z pesto), ale nie skreślam już nowych przepisów tylko dlatego, że wiem, że nikt poza mną tego nie tknie. Kilka lat temu zaczęłam piec dla siebie torty, a teraz przyrządzam sobie chłodniki (na mleku kokosowym, z kalarepą, rzodkiewką i ogórkiem – pycha!), kotlety z kalafiora i kolorowe koktajle. Nie wszystkie przepisy są trafione, zdarza się też, że mój entuzjazm jest samotny (chłodnik i owsianki!), lecz coraz częściej widzę uśmiech po drugiej stronie stołu. Tak jak w przypadku tego wegańskiego biszkoptu z lawendą i morelami. Doprawdy nie wiem, dlaczego go upiekłam – na tyle rzadko jem teraz ciasta, że spokojnie mogłabym je zjeść zrobione tradycyjnie z pięciu jajek. Coś mi się jednak zdaje, że po prostu korzystam ze swojej swobody, szukam urozmaicenia i przesuwam granice tylko dlatego, że mi wolno :-)

Do końca wakacji siedzę z Anką w domu (bo przedszkole zamknięte, a półkolonie się skończyły). Przy pomocy babć będę się starała łączyć to wszystko z pracą, ale nie ukrywam, że mam też zamiar spędzić długie godziny przy garach i kilka przepisów dopracować do perfekcji :-) A Wy lubicie eksperymentować w kuchni, czy też macie swoje utarte szlaki, z których raczej nie schodzicie? Pozdrawiam Was ciepło i życzę dobrego, słonecznego tygodnia!

O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stole_happy_place_2 O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stole_happy_place_4

O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stole_happy_place_3

Komentarze

    • Zazdroszczę entuzjazmu, mi po latach codziennego gotowania, stanie przy garach obrzydło totalnie. Teraz rzadziej gotuję i wówczas przyuczam też syna. Zostało mi tylko zainteresowanie kulinariami od strony obserwatora i słuchacza. Od czasu do czasu, z przyjemnością wypróbuję nowy przepis, choć przyznam, że taki eksperyment odbył się bardzo dawno. Co do diet, to o ile rozumiem niejedzenie mięsa, sama też ograniczam, to nie bardzo rozumiem całkowitą rezygnację z jaj i nabiału, no i rybki są pyszne:) Pozdrawiam wakacyjnie:)

      • Gosiu, u mnie zaczęło się od wypieków – to takie miłe, robić sobie i bliskim przyjemność :-) A jeśli chodzi o gotowanie, zredukowałam spożycie nabiału i pszenicy i powiem Ci, że czuję się dużo, dużo lepiej. A to wciąga – bo już nie jestem taka zmęczona i ociężała, i chce mi się ten stan utrzymać. Tak sobie myślę, że właściwie to mogłaby to być każda inna kuchnia, nie tylko wegańska – wejście na nową ścieżkę skutkuje poznaniem nowych smaków, trików i przepisów. A mi już znudziły się ciągle te same potrawy.. :-) Pozdrawiam cieplutko :**
        CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  1. Oj kuchnia chyba nie dla mnie. Choć wiem, że trening czyni mistrza nie zawsze lubię coś pichcić. Obiad najlepiej zrobić do 30 minut. Zawsze się naoglądam pyszności na zdjęciach, czy w programach kulinarnych, ale moje dania nigdy nie wychodzą pyszne. Wiem, że trzeba dojść do wprawy… ale jakoś tak przez ostatni rok straciłam zapał do garowania…
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Domowo158 to: Uzupełniają wnętrze i zapewniają prywatnośćMy Profile

    • Hm.. powiem Ci, że większość rzeczy, które ostatnio przygotowywałam, robi się nawet szybciej niż w 30 minut :-) Niechęć do kucharzenia bardzo dobrze znam – u mnie brała się z traktowania gotowania jako przykrego obowiązku, a co za tym idzie, z braku fantazji i słabych rezultatów. Teraz się bawię, nie wkurzam się, gdy mi coś nie wyjdzie, szukam fajnych rozwiązań i czerpię przyjemność z miłych, smacznych posiłków :-) Także wiesz.. nie namawiam, tylko delikatnie zachęcam :-) Uściski!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  2. Żywimy się od pół roku okropnie, przyznaje. 1. Nie cierpię mojej kuchni, wszystko jest z przed 70 lat, tak jak zrobił to dziadek (ale nie myśl o pięknym kredensie-to zupełnie nie te klimaty), a teraz gdy upały jest w niej 60stopni, nie da się gotować 2. Zuza nic nie chce jeść oprócz makarony, placków i pizzy (w każdą z tych rzeczy próbuje włożyć warzywa i owoce), tylko w plackach ich nie zauważa (mam nadzieję że przedszkole ją nauczy)3. Ja chcę jeść warzywa, Śmietankowy ziemniaki ze schabowym i rosół. W efekcie on ma to co chce a ja nie jem obiadów bo już mi się nie chce gotować dla mnie (wiem, załamujesz ręce). W efekcie podjadam chrupkie pieczywko, jagurcik, ciasteczka (a dupa rośnie). Ale oto 1września nadchodzi!!!!Zmieniam nawyki żywieniowe!!! Tylko przeprowadźmy się wreszcie!!!!Liczę że podeślesz jeszcze inne przepisy zwłaszcza na tarty.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Sabina Kobus-Śmietanka to: Nigdy TEGO nie robiłamMy Profile

    • Sabi, wcale nie załamuję rąk, moja przygoda z radosnym gotowaniem zaczęła się bardzo niedawno. Znam ten stan, kiedy każdy z domowników chce jeść coś innego. Pół biedy, kiedy na podstawie jednej bazy można stworzyć kilka trochę różnych posiłków, ale często jest niestety też tak, że Ania woli tradycyjną pomidorową, małżonek wolałby coś bardziej wyrazistego, a ja mam ochotę na wege eksperymenty. W przedszkolu młoda je wszystko (Twoja pewnie też zacznie) i w ciągu roku nie ma problemu z obiadami dla niej. Teraz będę musiała się nagimnastykować, bo przedszkole zamknięte do września.. Ale wierzę, że da się znaleźć ten wspólny mianownik, może nie codziennie, i może nie taki, jak wszyscy oczekują (no rosołu gotować nie będę), ale jest tyle smaków, tyle kombinacji, że musi się dać :-) No i jestem przekonana, że gdy już będziesz miała tę swoją wymarzoną kuchnię w swoim wymarzonym domu, to pokażesz, jaka z Ciebie kulinarna petarda! :-) Buziaki :*
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  3. Doskonale pamiętam jak wiecznie zmuszano mnie do jedzenia i nazywano niejadkiem. Nic nie poradzę na to, że wielu rzeczy po prostu nie lubię, nie smakują mi i koniec kropka. Rzadko kiedy jadam mięso i wędliny, nie czyni to mnie jednak wegetarianką bo jednak na Wielkanoc zjem tą kiełbaskę czy tego kebaba – zaraz wróć, nie jadam kebabów ale wiesz o co mi chodzi ;)
    Nie zmuszam też dzieci do jedzenia, może przez swoją traumę z dzieciństwa, choć nie powiem bywają dni gdy np. Szymek nie chce nic jeść i podsuwam mu parówki, kanapeczki, serki by cokolwiek do tego brzuszka trafiło jednak nic na siłę, zauważyłam że moje dzieci mają dni jedzą raz więcej raz mniej, nie tracą na wadze, rosną że ho ho więc jestem spokojna.
    Podziwiam Twoją wytrwałość w diecie wegańskiej, chociaż czekaj..nie jem nabiałów, serów..używam jednak mleka do kawy i zjem czasem te jajo więc weganką nie jestem ;)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez rodzinna to: Kwiaty przed domem niskim nakłademMy Profile

    • Wspomnienia z dzieciństwa bywają żywe, prawda? Ja też pamiętam chwile grozy w sanatoryjnej stołówce i za nic tego samego Ance nie zgotuję. Co do diety, weganką nie jestem i nie będę, aczkolwiek przy znacznym ograniczeniu nabiału (zwłaszcza krowiego mleka i pochodnych), czuję się bardzo dobrze, więc tego będę się trzymać. W tej diecie chodzi mi przede wszystkim o zmianę nawyków, złamanie rutyny, poznanie nowych smaków :-) A serów serio nie jesz, tak nic a nic? Bo dla mnie taki oscypek z żurawiną, czy kanapka z kozim serem i buraczanym pesto, to niebo w gębie i nie zrezygnuję.. :-) Pozdrawiam!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  4. Ciekawie wygląda :) jakiś czas temu obejrzałam wiele przepisów wegańskich i bardzo mi się to podobało, jednak nie mogę się skusić do gotowania bo nie lubię tego :/
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Ewelina to: WigryMy Profile

  5. Lubię eksperymenty w kuchni. Cały czas zdarza mi się zrobić coś z niczego, albo połączyć takie skłądniki, o których połączeniu wcześniej wzdrygało mnie na samą myśl. ;) Ciacho wygląda pysznie! Pozdrawiam, Kasia
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Koza domowa to: {jeśli nie stringi, to co?}My Profile

    • Oo, to już czuję, że z Tobą by się fajnie eksperymentowało :-) Moje „eksperymenty” na razie niemal zawsze sztywno trzymają się przepisu i skupiają się przede wszystkim na szukaniu nowych smaków. Coś z niczego lub własna inwencja twórcza? To jeszcze nie ten etap :-) Pozdrawiam cieplutko! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  6. Oj, z moim kuchceniem bywało różnie, raz lepiej raz gorzej, z większym lub mniejszym entuzjazmem. Obecnie jestem w fazie próbowania, odkrywania i odkopywania smaków. Moje upodobania kulinarne na przestrzeni lat ulegały zmianie i pewnie będą się jeszcze zmieniać. Ostatnio wciągnęłam się bardziej w pieczenie. Lubię potrawy proste a smaczne. Czasami coś nie musi wyglądać wspaniale, by było cudowne w smaku. Chociaż zdaję sobie sprawę, że najpierw jemy oczami. Sztuką jest połączyć jedno z drugim.
    Pozdrawiam i życzę smakowitej podróży kulinarnej.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Monika &katalog inspiracji to: Stoliczku odkryj się – metamorfoza starociMy Profile

  7. U nas w 3-osobowej rodzinie każdy praktycznie je co innego. Moja córka jest raczej niejadkiem i ma swoje ulubione potrawy i nic poza tym nic nie chce jeść. Mąż jest bardziej mięsożerny niż ja i musi zjeść kawał mięcha każdego dnia. Ja natomiast wolę sałatki i makarony. Także spędzam sporo czasu w kuchni, ale zbytnio nie eksperymentuję.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez My Home Rules to: DREWNIANA TACA DEKORACYJNA DIYMy Profile

  8. Ciekawy wpis i wciągająca dyskusja :). Pokazuje, jak różne są domowe kuchnie, potrzeby i możliwości.
    W naszym domu dominują produkty bezglutenowe, dieta wegańska i paleo. Bardzo lubię mieszać te style kulinarne i eksperymentować w poszukiwaniu nowych smaków i rozwiązań :)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Michalina to: Domowa pasta z makreliMy Profile

  9. Ależ to wygląda pysznie!!:)) Ja też lubię sobie dogadzać, choć najbardziej to kocham jak mi ktoś ugotuję, a ja mogę po prostu jeść:) I masz rację; dorośli mają ten niesamowity luksus, że mogą sami o sobie decydować;) Obiecywałam też sobie, że nigdy nie będę zmuszać moich dzieci na siłę do jedzenia, pamiętam siebie jak siedziałam nad zimnym obiadem, do talerza kapały łzy, a rodzice kategorycznie kazali mi zjeść do końca. Dziś sama jestem mamą i no cóż…moje postanowienie nie zawsze udaje mi się zrealizować;) pozdrawiam ciepło.

    • Olu, bo chyba wszyscy to znamy, najpierw sobie coś solennie obiecujemy, a potem rzeczywistość weryfikuje te plany. Ja akurat w kwestii żywienia Anki do niczego nie zmuszam (ale oczywiście jestem konsekwentna i jeśli obiad nie zjedzony, to deseru nie ma), za to w innych dziedzinach zbyt często odpuszczam ;-)
      Ja chyba też bym lubiła, gdyby ktoś mi gotowe dania pod nos podsuwał, ale w aktualnym układzie sił raczej marne szanse ;-) Nie ukrywam jednak, że ta czynność zaczyna mi się bardzo podobać, więc możesz się spodziewać więcej kulinarnych wpisów ;-) Uściski :* :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  10. piękne jest to, że mamy takie czasy, że możemy pozwolić sobie na zakup nawet najbardziej egzotycznych owoców, czy przypraw i możemy eksperymentować do woli i pomyśleś, że kiedyś ludzie (starsze pokolenia) nie znali większości z nich – cytrusy i inne rarytasy widzieli od święta, a herbata, czy kawa, to był luksus…
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez le chat noir to: Szydełkowy żółwikMy Profile

    • O tak, wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, powiedziałabym wręcz, że wybór jest za duży i też ciężko się w tym wszystkim odnaleźć. Oczywiście nie zazdroszczę starszym pokoleniom braku cytrusów i rarytasów, ale czasem tęsknię za taką prostą kuchnią.. no cóż, wszystko przede mną :-) Pozdrawiam cieplutko!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: O biszkopcie z lawendą i zachowaniu przy stoleMy Profile

  11. Od momentu kiedy moge gotowac w swojej kuchni i piec, robię to ciągle i wciąż mi mało;-) Nawet sąsiedzi pokochali już moje wypieki i czasem podrzuca jakieś owoce „gdybym przypadkiem coś piekła”;-) Zawsze lubiłam to robić , a teraz to już kulinarnie szaleje;) choć przyznaje, że sa takie dni, gdy mniej mi sie chce, albo postanawiamy gdzieś wyskoczyc.U mnie córcia niejadkiem nie jest, lubi próbować różnych smaków, choc też czasem ma jakieś „nie, bo nie”. Nie zmuszam. U mnie w domu zawsze słyszałam, że nie jem śniadania, bo to najważniejszy posiłek. Jednak ja dopiero po godzinie 10 jestem w stanie coś zjeść, wcześniej zwyczajnie źle się czuję i już! Basia ma podobnie, więc tez nie skacze nad nią „zjedz śniadanko, bo będziesz głodna”. Widocznie ma tak jak ja;-) Z mięsa nasza trojka raczej nie zrezygnuje, choć nie jemy go dużo. Ogólnie to mi się w ostatnim czasie pozmieniało. Mało jem nabiału, bo nie mam na niego zwyczajnej ochoty. mleko do kawy tak (ale max dwie), jednak kakao, które uwielbiałam od jakiegos czasu nie pijam (i tu też źle mi po nim). Staramy się odżywiać zdrowo; jajka, ziemniaki i warzywa z ogrodu i od szczęśliwych kur. Nie kupuję gotowych dań, bo dla mnie to świństwo;-) Jednak każdy ma inne potrzeby…W mojej pracy jest przymus (tak, przymus) zdrowego odżywiania…Mam wrażenie i kilka innych osób także, że ludzie dostali świra na punkcie jedzenia. Jak nie masz czegoś z najwyższej półki, to znaczy, że nie zależy ci na własnym zdrowiu, a cichaczem jeździ do KFC i piją cole;(Jak dla mnie hipokryzja w największej postaci. I ciągłe komentowanie jedzenia kogoś, to tez absurd jak dla mnie;) Każdy lubi inne smaki, inni wolą utarte przepisy, lub nie chcą gotować , dla innych to ważna część życia. Ostatnio czytałam świetny wywiad z niemieckim dietetykiem, który stwierdza, że „kiedyś ludzie grzeszyli gdzie indziej, dziś przed lodówką” i ja się z nim w wielu kwestiach zgadzam. A co do wypieków, to zajrzyj na bloga pani Natalii z Małej cukierenki, świetne przepisy na ciasta i desery i poza tym z tego co wiem ma środy wege;-)pozdrawiam!
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Paulina to: Ulotne chwile…My Profile

Odpowiedz na „le chat noirAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge