Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmie

Ta myśl powraca do mnie jak bumerang. Gdy męczy mnie już nadmiar planów, opcji i rozpoczętych wątków, gdy jedna myśl goni drugą, a ja zastanawiam się, jak wyłączyć te głosy w głowie, wracam do pytania: „A gdyby tak chcieć mniej?”. I dalej – mniej myśleć, a więcej rozmawiać, mniej klikać, za to czytać więcej, mniej pędzić, by więcej doświadczać? Po prostu być bardziej?

happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_2

Oczywiście znam odpowiedzi na te pytania (jak my wszyscy), a jednak ledwo przyjechałam z Rumunii, już rozmyślam, jak i kiedy tam wrócić. Kombinuję, czy jakimś cudem uda nam się kiedyś polecieć na Kubę i jak pozbyć się górnej zabudowy w kuchni. Zastanawiam się, jak odmienić ankowy pokój, czy dam radę zapisać się na aerobik i kiedy wreszcie ugotuję tę pyszną zupę z czerwonej soczewicy. Zwariować można.

Mam wrażenie, że to przyszło z wiekiem – coraz częściej potrzebuję wyciszenia i poczucia, że ogarniam rzeczywistość. Ale nie poprzez coraz lepsze planowanie, zwiększanie tempa i wprowadzanie kolejnych kontrolek. Mam na myśli ten kojący rodzaj ogarniania, który sprawia, że czas na chwilę staje w miejscu. Tu z pomocą przychodzi mi minimalizm, który dla mnie oznacza coś więcej niż tylko ograniczenie posiadania. Właściwie usuwanie niepotrzebnych przedmiotów to tylko środek do celu. Świadomość, że nie mam zbędnych rzeczy w szafkach i w lodówce, dodaje mi sił i mobilizuje do uporządkowania myśli. Bo ten najbliższy memu sercu minimalizm to ograniczona ilość planów, bodźców, rozpoczętych wątków, a nie redukcja zużytych sztućców. To rozsądne zarządzanie własnymi zasobami – energii, czasu i pieniędzy. To trudna sztuka wyboru, bo też nie chodzi o to, by dla zasady zrezygnować z wszelkiego nadmiaru. Kocham podróże, miłe spotkania i uwielbiam ciągle coś zmieniać w naszym mieszkaniu – te zagadnienia absorbują mnie czasowo i/lub finansowo, a z drugiej strony niosą ze sobą radość i niezbędną treść życia.

Znów wszystko rozbija się o ten tajemniczy złoty środek, który czasem widzimy na horyzoncie, a którego nigdy nie udaje się na dłużej zatrzymać. Żeby w spokoju pogapić się w morze, muszę spędzić co najmniej 6 godzin w aucie. Żeby celebrować leniwe śniadanie na trawie, muszę wcześniej swoje odstać w kuchni, żeby móc wieczorem się nie spieszyć, muszę się nieźle uwijać za dnia.. Wiem już, że złotego środka nigdy nie znajdę, tak samo jak nigdy, raz na zawsze, nie pohamuję swojego nadmiernego apetytu. Szukanie balansu w życiu to nieustanna praca nad sobą. Czasem wyjątkowo trudna, bo akurat jest lato, które pragnę jak najlepiej wykorzystać, bo znów gdzieś widziałam piękną zieloną kanapę (i już zdążyłam pomyśleć, że chciałabym taką samą), bo za chwilę moja urodzinowa kolacja, więc poprzeglądam sobie pół Pinterestu..

Jak widzicie, bywa ciężko ;-) Gdy porządki w szafkach i polerowanie sztućców nie wystarcza, najlepiej jest się spakować i ruszyć w drogę. Myśli same się wtedy układają. Przyznaję, że nasze podróże to czasem istna gonitwa – byle dalej, więcej i bardziej. Zdarzają nam się jednak podróże w skali mikro, jak chociażby nasze wypady na pobliski camping, gdzie stały już repertuar z ogniskiem na czele działa na mnie niezwykle kojąco. A ostatnio przydarzyła nam się też ucieczka w Tatry, już tylko we dwoje, kiedy to zrobiliśmy 26 km po górach. Nogi nam w tyłek wlazły, ale jaki porządek za to się w głowie zrobił! Dobrze było się zmęczyć (okrutnie), odciąć, pobyć ze sobą i z przyrodą. I tak już chyba musi być – te nieznośne głosy w głowie, gonitwa myśli i życiowy nieogar, będą przeplane leniwymi śniadaniami i wschodami słońca na campingu, kiedy to wszystko zdaje się być w jak najlepszym porządku.

A Wy jak sobie radzicie? Ciekawa jestem Waszych sposobów na złapanie równowagi i uciszenie głosów w głowie (bo nie wierzę, że ich nie znacie ;-). Pozdrawiam Was ciepło! :*

happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_10 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_6 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_5 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_14 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_11 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_4

happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_3 happy_place_kilka_słów_o_minimalizmie_1

Miło mi Cię gościć. Zostańmy proszę w kontakcie:
Prenumerata bloga i Bloglovin to nowe wpisy trafiające prosto do Twojej skrzynki mailowej.
Fanpage na Facebooku to dostęp do wszelkich aktualności.
Instagram to kolorowe kadry mojej codzienności. Pinterest to zbiór wszystkiego, co mnie inspiruje.

Komentarze

  1. Tak to zdecydowanie mój ulubiony (poza postami macierzyńskimi), typ pisania i temat Twoich postów. Lubię czytać Twe rozmyślania. Słowo „nieogar” – nie znałam-czadowe! Dziś mnie głowa boli i słyszę w głowie tylko szum i przenikające się słowa…jest 23h nie idź do lodówki po serek homogenizowany waniliowy..to sam cukier..kto to kupił:)Dobranoc
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Sabina Kobus-Śmietanka to: 4 rzeczy których już nie odpuszcę.My Profile

    • Ha! Ciebie rozwalił „nieogar”, a mnie ten serek waniliowy ;-) Serio, kto to kupił, ja nie wiem ;-) A tak na poważnie, to wiedziałam, że więcej z nas słyszy te dziwne głosy w głowie. To jakiś kołowrotek, machina, której nie da się zatrzymać, co? Dzięki Ci Kobieto za dobre słowa, też czasem lubię się pouzewnętrzniać i popisać o macierzyństwie, moich przemyśleniach, o życiu generalnie. Bo nie samymi makatkami człowiek żyje. Dobrego dnia, Sabi, bez bólu głowy, za to z mnóstwem uśmiechu. UściskI! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

  2. oj tak, tak, skądś znam takie myśli, które z jednej strony stają się wyznacznikiem planów i realizacji i wtedy jest – więcej, mocniej ,bardziej, szybciej (ostatnio nasze podróżowanie też było niezwykle intensywne, bo chciałam zobaczyć, jak najwięcej miejsc z mojej listy, więc było szybko i z ogromem wrażeń), a z drugiej strony te myśli czasem są mniej nachalne i wtedy zastanawiam się, po co ten pośpiech, wtedy przydaje się wieś i prawdziwe ognisko (uwielbiam patrzeć w ogień – jest jakiś taki oczyszczający) i luz i improwizacja („rób, na co masz ochotę – nikt cie nie goni, nic teraz nie musisz”) i jeszcze góry – też tak mam, że jak w nich jestem (zdobywam szczyty i podziwiam widoki), to mysli stają w moejscu i liczy się wtedy tylko tu i teraz (totalny reset). Dlatego wybieramy się jeszcze w góry (choć na kilka dni, to nic, że też musimy jechać około 7 godzin), żeby zrównoważyć ten nasz „szybki” wypoczynek :)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez le chat noir to: PAŁAC W KAMIEŃCU ZĄBKOWICKIMMy Profile

    • Magda, ładnie to ujęłaś – myśli stają się mniej nachalne.. Znam ten stan, często za nim tęsknię i już wiem, jak w niego wejść. Gorzej, że aby móc się zluzować i improwizować, pewne sprawy muszę mieć wcześniej pozałatwiane – więc przed wielkim relaksem jest wielka gonitwa. Ale tak chyba musi być i już :-) Apetyt na podróże nie jest mi obcy, ciągle ze sobą walczę, bo na przykład niesie nas w ten weekend nad morze, ale kto to widział jechać przez całą Polskę tylko na jeden dzień? :-) Camping pod domem też cudowny, ale Bałtyku nic nie zastąpi.. :-) A powiedz mi, w jakie góry się wybierasz? Jesteś zaprawionym w boju górskim piechurem? Ja dopiero zaczynam :-) Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

      • takim wprawionycm piechurem, to raczej bym się nie nazwała – daleko mi do takich zapaleńców, co kilka razy do roku wędrują po górach – w wielce profesjonalnych butach i sprzętem – w deszcz, czy słońce. Uwielbiam jednak góry od zawsze i w sumie co roku w nich jestem, ale zdecydowanie latem, czy jesienią – zima odpada. Na razie najwyższym szczytem, który zdobyłam jest Kasprowy Wierch. Najlepiej znane są mi Tatry – tam złaziłam się sporo :) A teraz też właśnie te rejony – wybieramy się do Poronina, ale że jedziemy z Zuzią (chcemy zarazić ją tą naszą miłoscią do gór), to raczej jakichś wielkich szczytów nie będzie – dla nas raczej powtórka, ale i tak się cieszę, bo na Nosala mogę wchodzić i wchodzić (widoki nieziemskie)
        CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez le chat noir to: PAŁAC W KAMIEŃCU ZĄBKOWICKIMMy Profile

          • dziękuję :) a co do dziecięcego wspinania, to zauważyłam, że dla dzieci nie istnieje pojęcie zmęczenia, od dwóch lat z kawałkiem jeździmy z Zuzią w góry i jestem pod wrażeniem tej dziecięcej zawziętości – z jakim ona zapałem wspinała się po wielkch kamieniach. Teraz już wiem, że będzie z niej pgórski piechur :)

            A morze na jeden dzień – brzmi niezwykle kusząco :)
            CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez le chat noir to: SZARY MIŚ I PISTACJAMy Profile

  3. Aktualnie cierpię na gonitwę myśli i gorączkowe planowanie, ale życie kołem się toczy więc za jakiś czas z pewnością zwolnię obroty albo zapadnę w sen zimowy. Pozdrawiam ciepło i dzięki za wakacyjne relacje:)

  4. Oj, jakbym o sobie czytała. Z jednej strony czasem zastanawiam się po co to wszystko? Po co tak pędzimy, po co to wszystko kupujemy? Czasem tak bardzo chciałabym bardziej być, niż mieć. I staram się to wprowadzać w życie, ale… czasem nadchodzi mnie tak silna pokusa, by jednak coś zmienić, by kupić nową sukienkę czy coś do domu… I tak, jak piszesz, trudno osiągnąć złoty środek. Ale wydaje mi się, że samo posiadanie takich dylematów to już coś. To znaczy, że nie brniemy na oślep, że nie podążamy gdzieś tylko dlatego, że idą tam inni… :)
    pozdrawiam

  5. Agnieszko, cudnie się czyta Twoje wpisy. Są niezwykle inspirujące. Do refleksji, wprowadzania zmian i szukania pozytywów w życiu.
    Takie poszukiwanie równowagi zaliczam do jednej z życiowych przyjemności. Też bardzo sobie cenię możliwość doświadczania i „bycia bardziej” – sprawia mi to ogromną frajdę. A kiedy dochodzi do mojej świadomości fakt, że nauczyłam się czegoś nowego, czy to o świecie, czy o sobie samej – wtedy z większą chęcią sięgam po kolejne „nowe”. Można się uzależnić:):)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Michalina to: Wiśniowe ciasto jogurtowe na kruchym orzechowym spodzieMy Profile

    • Michalina, dziękuję za miłe słowa! Bardzo się cieszę, jeśli mogę kogokolwiek do czegokolwiek zainspirować :-) Bycie bardziej jest niezwykle przyjemne, a zdobywanie nowych umiejętności to sama radość. A czego nowego się ostatnio nauczyłaś? Ja poznaję wegańską kuchnię i każdy udany eksperyment bardzo mnie cieszy :-) Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

      • Ostatnio nauczyłam się, że mogę polegać na mojej kulinarnej intuicji (choć dzisiejsze poranne naleśniki chciały mi udowodnić coś zupełnie innego;)).
        Eksperymenty są super. A kuchnia wegańska to bardzo przyjemny i smaczny temat ;) I wbrew pozorom – prosty;) Tego też się nauczyłam. Że czasem rzeczy z pozoru trudne i „nie do zrobienia” okazują się banalne:) Magia!
        CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Michalina to: Czekoladowy koktajl z awokadoMy Profile

  6. Oj znam to znam. U mnie to planowanie i gdybanie. Ostatecznych decyzji mam wrażenie, że ciągle brak stąd natłok planów i myśli się gromadzi się i gromadzi. Na razie najprościej jest wziąć Małą w wózek i iść na spacer. Dodatkowo unikać wszelkich sklepów, w których mogę upolować coś fajnego co znowu pobudza moje plany „a jakby było, gdyby ta lampka zagościła u nas”… Ja mam jednak trochę inaczej, bo jeszcze jestem na macierzyńskim, a Tatr ani morza w pobliżu nie mam. Uważam, że podróże pomagają się uspokoić, ale też nie chce się wracać do rzeczywistości. Pozdrawiam
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Domowo158 to: Minimalnie z roślinamiMy Profile

    • Spacer też dobrze układa myśli :-) Co do decyzji lub ich braku, mam wrażenie, że męczy nas stałość i niewiadoma, że coraz ciężej jest po prostu dać się przez chwilę ponieść, nie planować, nie decydować, po prostu zdać się na los. Oczywiście nie mówię o istotnych życiowych kwestiach, ale nawet zwykły wakacyjny weekend zmienia się w wielkie przedsięwzięcie, bo jest milion opcji do wyboru. A jeśli chodzi o plany zawodowe czy rodzinne, myślę, że warto po prostu dać sobie kilka tygodni lub miesięcy czasu, wsłuchać się w siebie, odpocząć, zrobić konfitury, po prostu pożyć, a dopiero potem działać. Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

  7. Ahh, jakie piękne widoki! Mój apetyt rośnie – za niecały miesiąc ponownie jadę w Tatry :) już nie mogę się doczekać!

    Zauważyłam, że w ostatnim czasie wyciszają i uspokajają mnie spacery, najlepiej do lasu i jak najdalej od ludzi :) na spokojnie, bez pośpiechu, z naturą na wyciągnięcie ręki…
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Greenfrog to: Ślubne klimaty – ciąg dalszyMy Profile

  8. Nie mam złotego środka i ja :(, a dylematy te same co ty :), czyli samo życie.
    Może tylko dla równowagi nie muszę daleko się ruszać, wystarczy że wyjdę na taras i mam wakacje.
    Pozdrawiam serdecznie, Marta
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Marta to: skrzynie ze starego drewnaMy Profile

  9. Oj, ciężki i trudny temat i to bardzo…ale zawsze na czasie. Poszukuję odpowiedzi na te pytania i wątpliwości nieustannie, szukam, grzebię, uczę się, wybieram co ważne co mniej ważne, gonię, zwalniam, i tak na przemian…z pewnością spokoju zaznaję w naturze, w chwili tu i teraz, w mądrych książkach i ludziach, czasami w trudnych zdarzeniach…
    Podróże, nawet te „niewielkie”, jazda na rowerze, widok śpiącego kota, a nade wszystko oczęta i rączki moich córek, to coś co zawsze pozwala mi zwolnić, a życie się nie zawali, toczy się dalej po swojemu:)
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie…
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Agata to: W pogoni za…ciszą, spokojem i pięknem natury:)My Profile

    • Agata, napisałaś ciekawą rzecz. Faktycznie bolesne wydarzenia pozwalają nam się zatrzymać i skupić na tym, co naprawdę ważne. Ośmielę się nawet powiedzieć, że gdyby nie pewne trudne doświadczenia, nie byłabym dziś tak szczęśliwym człowiekiem.
      Zwierzaków nie mam, ale podróże, jazda na rowerze (nawet po zakupy do warzywniaka za rogiem) i dotyk ciepłych rąk/zimnych stóp mojej Anki to zawsze dobry pomysł na złapanie równowagi :-)
      Pozdrawiam Cię ciepło i życzę spokojnego weekendu, najlepiej na łonie natury!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

  10. Ja mam ciągle w głowie jakieś plany, rzeczy do zrobienia i bardzo męczy mnie świadomość, że ogarnięcie wszystkiego to mega wyzwanie. Odkąd mam rodzinę, własny dom i prowadzę bloga ciągle jest coś do zrobienia i trudno znaleźć czas na wyciszenie. Moim zdaniem najlepszym sposobem na złapanie oddechu są podróże, bo wtedy możemy wszystko zostawić na chwilę i zapomnieć o obowiązkach. Nawet krótki wypad z dala od domu regeneruje siły.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez My Home Rules to: DREWNIANA TACA DEKORACYJNA DIYMy Profile

    • Z pewnością wyjazd z domu pozwala zwolnić obroty, często wtedy odpada całe sprzątanie, gotowanie itp., choć pojawiają się też inne wyzwania, o których pisałam jakieś dwa tygodnie temu :-) Praca, dom i blogowanie – znam ten układ bardzo dobrze. I powiem Ci, że ciągle uczę się odpuszczać. Jestem nierówna, bo jednego dnia spokojnie olewam robienie obiadu, a drugiego mam wyrzuty sumienia, że niedostatecznie dbam o dom. No cóż, łudzę się, że ten luz przyjdzie z czasem :-) Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Gdy polerowanie sztućców nie wystarcza, czyli znów kilka słów o minimalizmieMy Profile

  11. Świetnie to ujęłaś. Odwieczne pytanie – mieć czy być. Myślę, że właśnie o ten złoty środek chodzi. Polecam do przeczytania przypowieść o profesorze i kamieniach (może ją już znasz – jeśli nie znajdziesz odnośnik na mojej stronce http://katalog-inspiracji.blogspot.com/2016/06/jezeli-chcesz-cos-zrobic-to-zrob-to.html ). Pozdrawiam:)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Monika &katalog inspiracji to: Zatrzymać w pamięci obraz kwiatów lataMy Profile

  12. Hej Aga:) A mój nieogar przejawia się tym, że chcę skomentować każdy Twój wpis i zanim to zrobię, pojawia się kolejny;) To nienasycenie znane jest chyba każdemu z nas, ciągle więcej, ciągle nowe i inne. W weekend tyle się chce zrobić rzeczy, że zamiast odpocząć, człowiek się stresuje, żeby jak najwięcej zdążyć. A potem frustracja, że brakło dnia. Nic dziwnego przecież;) Uczę się od Ciebie cieszyć tym, co już mam. Dziękuję za takie wpisy:) Pozdrowienia ślę!
    A.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Agnieszka to: Pałacowa kość niezgodyMy Profile

  13. Fajnie to opisałaś :-)
    Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że z wiekiem coraz dokładniej wiem nie tylko, czego chcę, ale przede wszystkim czego nie chcę. I powiem Ci, że ja z moimi głosami dyskutuję, najlepiej nam to wychodzi podczas samotnego prowadzenia samochodu. A że jeżdżę bardzo dużo to w zasadzie jesteśmy w całkiem niezłej komitywie. :-)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Little Dirty Angel to: W biegu…My Profile

  14. Szczerze?
    Ja czytam – ale zaskoczę Cię !
    Myślałaś że opowiem Ci o moim książkowym uwielbieniu. W odchodzeniu od rzeczywistości do świata nierealnego. Ale nie :)
    Nie jest to jakaś książka a Biblia.
    Tam zawsze znajduje wytchnienie, dobrą radę , pocieszenie, bezgraniczną miłość, radość, uwielbienie, wolność.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Pani KoModa to: Kolorowe kuleczki – moje zastosowania.My Profile

  15. Mam podobne podejście do tematu apetytu na życie i szukania złotego środka między mieć fajnie a mieć wewnętrzny spokój.
    Moim najprostszym sposobem jest znalezienie chwili ciszy i spokoju i zadanie sobie pytania, czego teraz najbardziej potrzebuje. Wtedy robię listę moich priorytetów, ale też określam czas na odpoczynek i inne nagrody np.zrobie zakupy, ale obok placu zabaw, żeby móc być z córką. A zaraz idę na spacer po lesie żeby ułożyć myśli na resztę dnia :-)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Warszamamka to: Moje 500 PLUS – na co je wydałam?My Profile

  16. Natka

    Bardzo ten minimalizm popieram. Sama również kieruję się w tę stronę, to dla mnie rodzaj swoistego buntu, niezgody na ten wszechnadmiar wszystkiego, konsumpcjonizm zżerający własny ogon. Miałam w życiu mnóstwo intensywnych przeżyć, mogłabym tuzin ludzi obdzielić, ale sama nie miałam wiele czasu, by się nimi tak naprawdę, do głębi nacieszyć. Bo jak tylko coś się skończyło, to od razu brałam się za coś następnego. Wolę jednak rzadsze przeżycia, mniej intensywności, ale takiej pełniejszej. No i z rzeczami to samo. To jest naprawde wspaniałe móc coś wyrzucić :) (lub komuś podarować, jeśli się przyda).

    Przypomniał mi też przy tym wpisie pewien znajomy, którego chciałam kiedyś wyciągnąć na spacer do lasu. A on do mnie: „a po co lasu? co my tam będziemy robić? nie cierpię spacerów, nigdy nie rozumiałem po co ludzie chodzą na spacery”. Nie dałam rady go namówić i to jest straszliwie smutne…

    • Natalia, i dla mnie minimalizm jest coraz ważniejszy. To już nawet nie chodzi o te przedmioty (chociaż będąc fanką pięknych wnętrz, muszę się mocno nagimnastykować, by ograniczać wnętrzarskie zakupy), lecz właśnie o zużycie energii życiowej. Wiem, że i tak nie wykorzystam wszystkich szans, więc świadomie godzę się na to, by wiele mnie ominęło. Ważne jest tu i teraz.
      A spacery? Uwielbiam! Dużo czasu spędziłam w te wakacje na łonie natury i mam wrażenie, że dzięki temu jakość mojego życia naprawdę się podniosła. Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Sierpień w rytmie slow, czyli wegańska kolacja na 12 osóbMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge