Katastrofalne skutki złego humoru

No dobra. Ostatnio pisałam o spełnianiu marzeń i o tym, jak to potrafię odmawiać sobie niektórych rzeczy. Dziś pora na ciąg dalszy historii. Bo nie zawsze panuję nad emocjami, nie zawsze jestem rozsądna i nie zawsze wszystko mi wychodzi.

happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_1

Miniony piątek do łatwych nie należał. Od rana miałam pod górkę, wstałam złą nogą, były wichury i zła faza księżyca. W sobotę po obiedzie wyruszaliśmy na biwak, więc na piątkowe popołudnie zaplanowałam sobie gotowanie i pieczenie, żeby pod namiotem nie martwić się o prowiant. Gdy tylko skończyłam pracę, zabrałam się za rozczyn drożdżowy. Wymieszałam jajka z cukrem, przesiałam mąkę i już mój piękny, żółty kiciuś miał zacząć wyrabiać ciasto, kiedy wysiadł prąd. Dość szybko się okazało, że nie będzie go dłużej – przed naszym domem dwa wozy strażackie walczyły ze skutkami wichury. Mogłam więc sięgnąć po szydełko, książkę, gazetę, dowolny projekt DIY (przecież moja tablica na Pintereście pęka w szwach!), a nawet mogłam się zdrzemnąć. Niestety byłam zbyt wściekła na to, że los pokrzyżował mi kulinarne plany, i nawet nie miałam sił ani chęci, by tę wściekłość opanować. Mamrotałam więc coś pod nosem, tupałam nogami, byłam niemiła i trzaskałam drzwiami, by jakoś rozładować emocje, a tu nic. Wiedziałam, że brak prądu to bzdura, że powinnam wziąć głęboki oddech i zastanowić się, jak spędzić wolne od obowiązków popołudnie, ale niestety popłynęłam.. i wiedziałam, że ta nieujarzmiona wściekłość prędzej czy później coś przywoła.

Prąd wrócił późnym wieczorem, nie było już sensu niczego zaczynać, zaplanowałam więc, że wstanę w sobotę wczesnym rankiem i raz dwa wszystko przygotuję. Niestety zaspałam. Znów zła z tego powodu ponownie zrobiłam rozczyn, a potem jednocześnie pomagałam Ance przygotować się na przyjęcie urodzinowe koleżanki, nastawiałam pranie, sprzątałam, odpisywałam na maile itede, itepe. W międzyczasie uruchomiłam kiciusia, by czym prędzej wyrobił za mnie ciasto, i poszłam z Anką do ogródka podlać kwiaty. Oczywiście zrobiło się już późno (zaraz miała się pojawić koleżanka z córką, z którą miałyśmy jechać na urodziny), przy okazji Anka oblała się wodą w ogrodzie, a gdy przyszłyśmy do domu się przebrać, usłyszałam tylko huk. To kiciuś zmęczony wyrabianiem ciężkiego ciasta jakimś cudem zsunął się z blatu i runął na ziemię. Na dodatek pociągnął za sobą dzbanek pełen wody, więc na podłodze, oprócz zwłok kiciusia i dziury w desce, miałam rozmoczone kawałki ciasta… Wiedziałam już, że czasu nie cofnę i że jedyne, co mogę zrobić, to ocenić straty i zastanowić się, co dalej. Błyskawicznie otrzeźwiałam i po prostu wiedziałam, że to jest cena za moją bezsensowną złość. Podniosłam kiciusia, podłogę zostawiłam i zawiozłam Ankę na imprezę.

Szczęśliwie okazało się, że kiciuś jest niemal cały i zdrowy. Jedynym skutkiem upadku była wygięta wajcha do sterowania mocą, ale szanowny małżonek się tym zajął i usterkę naprawił. Drobiazg.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Możecie się ze mnie śmiać, ale tak samo, jak wierzę, że pozytywna energia przyciąga dobre wydarzenia, tak samo jestem przekonana, że negatywne nastawienie do życia prędzej czy później kończy się katastrofą. A przy okazji chciałam Wam pokazać, że nie jestem żadnym cyborgiem, któremu wszystko wychodzi i który zawsze trzyma nerwy na wodzy. Tak jak wszystkich czasem spotykają mnie wydarzenia, na które nie mam najmniejszego wpływu, ale na szczęście mogę mieć wpływ na swoją reakcję.

Jestem bardzo ciekawa, co myślicie o mojej teorii i czy też zaobserwowaliście podobną prawidłowość w swoim życiu :-) A przy okazji pokazuję Wam kilka migawek z mojej kuchni, ze zrelaksowanym kiciusiem w roli głównej :-)

PS. Dywan (w dodatku teraz dziurawy!) ciągle niedokończony, ale wszystko wskazuje na to, że go zamaluję. Nie potrafię namalować tego, co bym chciała, a nie chcę się zadowalać półśrodkami. Chyba pora wezwać specjalistów.. :-)

happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_5 happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_4 happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_3 happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_2 happy_place_Katastrofalne skutki złego humoru_6

Komentarze

  1. Kasia

    Ech, Aga, rozczulasz mnie…☺ wizja Ciebie mamroczacej pod nosem i trzaskajacej drzwiami jest dla mnie tak nierealna, że aż zabawna☺ Wy oboje – Ty i Mąż – jesteście dla mnie uosobieniem takiego opanowania i spokoju, który dla zwykłych śmiertelników (czytaj:mnie) pozostaje poza zasięgiem. To jest jakiś wyższy poziom wtajemniczenia, abstrakcja wrecz! I powód mego szczerego podziwu i zazdrości od lat☺ oczywiście historia dramatyczna i naprawdę szacun, że nie wydałaś z siebie mrozacego krew w żyłach okrzyku na widok kiciusia i reszty na podłodze – ja na pewno tak bym zrobiła! potem już się działa z głową, ale wrzask musi być a co do Twojej teorii – podpisuję się pod nią w 100%! Pozytywni ludzie przyciągają dobrych ludzi i wydarzenia, a pesymista zawsze sobie wykracze. Mam nadzieję, że mimo takich splotów losu biwak zaliczyliscie do udanych☺ uściski!

    • Kasiu, miło mi, że udało mi się Ciebie rozbawić ;-) Mam wrażenie, że skutecznie ukrywam przed światem ciemną stronę mojej osobowości, ale mój szanowny małżonek z pewnością mógłby dużo na ten temat powiedzieć :-) Kiedyś byłam strasznie nerwowa i nieogarnięta, ale wiesz, mając taką oazę spokoju u boku, siłą rzeczy sama się wyciszyłam. Biwak jak najbardziej udany! Ściskam mocno i życzę miłego, słonecznego dnia :*
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Katastrofalne skutki złego humoruMy Profile

  2. Masz w kuchni moje ulubione fronty do szafek kuchennych :) Moje wymarzone, choć już takie miałam kiedy wynajmowałam pierwszy raz domek w Anglii :) Co do Twojej historii jest całkiem zabawna i normalna ;) Myślę, że każdy z nas ma już taki typ dnia za sobą :) Moje nowe motto brzmi: śpiesz się powoli :) Bo właśnie kiedy chce się coś osiągnąć za szybko kończy się to katastrofą zupełnie jak: „negatywne nastawienie do życia prędzej czy później kończy się katastrofą”. Pozdrawiam
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Domowo158 to: Czy Twoje dziecko też ma taki pokój?My Profile

    • No tak, pośpiech to słaby towarzysz życia codziennego ;-) staram się go unikać, ale wiadomo, że nie da się go całkiem wyeliminować. Radzę sobie, jak mogę ;-)
      Co do frontów, powiem Ci, że choć ładne, już mi się mocno opatrzyły – mam wrażenie, że są w co drugim domu. Chcę wywalić górną zabudowę i kombinuję, jak by to nieco stuningować dół :-) Pozdrawiam ciepło i życzę jak najwięcej spokojnych, leniwych dni :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Katastrofalne skutki złego humoruMy Profile

  3. karolina

    Nie poddawaj się z tą podłoga, to co jest teraz wygląda już naprawdę bardzo uroczo!
    A jeśli chodzi o kiepskie dni, no cóż, trzeba zacisnąć zęby, rozluźnić poślady i przetrwać :))

  4. Całe szczęście, że nic złego nie przytrafiło się kicusiowi bo byłby to istny dramat! Całkowicie się z Tobą zgadzam, że nasze nastawienie, myśli przyciągają odpowiednie do niego zdarzenia. Nie jednokrotnie U nas ostatnio też nie było prądu, najpierw w moim nowym domu (okazało się, że mam źle położoną elektrykę i spalił mi się piec gazowy..) to gdy przeniosłam się z dziećmi do rodziców, jak na złość wichura zerwała kable :O
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez rodzinna to: Blogowa parapetówkaMy Profile

    • Oj tak, czasem nie wiadomo, dokąd uciec przed złym humorem i nieszczęściami ;-) Szkoda Waszego pieca.. Mój kiciuś żyje, nie wiem, co bym zrobiła, gdyby rozpadł się na dobre. Nie chcę nawet o tym myśleć, żeby nie kusić losu. Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dnia! Uściski!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Katastrofalne skutki złego humoruMy Profile

  5. O tak – zdecydowanie popieram tę teorię. Mam też podobną o samospełniających się życzeniach – gdy mocno się nastawiamy, że coś damy radę zrobić/osiągniemy to jest ogromna szansa na to, że to zrobimy. Podobnie to działa z negatywami. Dlatego ja silę się na totalną obojętność i odporność na emocje, gdy mam gorszy dzień (wówczas faktycznie działam jak jakiś cyborg, ale to pomaga), a jak mam lepszy to okazuję to całym sobą. Widzę, że to naprawdę działa i ma wpływ na nasze życie. :)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Jan Machyński | Soczek Pomarańczowy to: Nowoczesny dom na filipinach.My Profile

    • Z moich obserwacji wynika, że moją teorię popierają optymiści :-) A ci, którzy lubią sobie ponarzekać i kolekcjonują trudne przygody, raczej nie widzą w tym swojego udziału. Absolutnie nie twierdzę, że każdy, kto doświadcza trudnych sytuacji, sam jest sobie winien, ale pozytywne nastawienie z pewnścią pomaga przetrwać. Pozdrawiam i słonecznego weekendu życzę!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Katastrofalne skutki złego humoruMy Profile

  6. Ja uważam, że nasz nastrój nie determinuje dalszych wydarzeń, ale to jak do nich podchodzimy. Wyobraź sobie, analogiczną sytuację z Twoją małą katastrofą domową, ale w innych okolicznościach. Wyobraź sobie, że miałaś świetny humor, pracowałaś sobie spokojnie, wszystko szło ok i nagle usłyszałaś ten huk. Zapewne wstałabyś od biurka, pozbierałabyś bałagan i wróciłabyś do swoich zajęć a o tym wydarzeniu szybko byś zapomniała i nie postrzegała tego jako domowej katastrofy tylko jako kolejny, mały, kuchenny incydent ;)
    Pozdrawiam !
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Ewela to: Mała półka a cieszy.My Profile

    • Ewelina, zgadzam się co do reakcji – wiadomo, że w pełni zależy ona od naszego aktualnego nastroju. Gdybym w sobotę była zrelaksowana, pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej, a już na pewno nie mówiłabym o żadnej katastrofie ;-) Mam jednak wrażenie, że gdyby nie moja złość, części wydarzeń udałoby się uniknąć, pewnie bym się tak nie spieszyła, więc pewnie Anka by się nie oblała, a kiciuś może nawet by nie spadł, bo miałabym czas stać przy nim i czuwać :-) Uściski dla Ciebie, pięknego weekendu!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Katastrofalne skutki złego humoruMy Profile

  7. Na zły humor gorąca czekolada albo naturalne endorfiny – po prostu pobiegać.
    Zły humor to faktycznie powód, przez który może stać się wiele złych rzeczy.
    Świetny blog, świetnie piszesz, pozdrawiam Cie i uśmiechu życzę! :)

  8. Eno nic się nie martw!
    Nie zawsze warto byc perfekcyjną . :)
    Fajnie czasem poakzać że czasem coś nie wychodzi dzięki temu docenia się baedziej inne sytuacje w których wychodzi…
    Co tam :)
    Fajnie odpusciść sobie i wyluzować ..
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Pani KoModa to: Zasuszone wspomnienia!My Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge