10 dobrych praktyk młodego przedsiębiorcy

Po sześciu miesiącach prowadzenia własnej działalności (i zamknięciu roku finansowego), przyszedł czas na wnioski. Ogólny bilans wychodzi na plus, a z gąszczu doświadczeń wyłania mi się 10 cennych praktyk, które pozwoliły mi znaleźć się tu, gdzie dzisiaj jestem. 

happy_place_10_cennych_lekcji

1. Przyjacielska wymiana usług

Dość szybko nauczyłam się, by nie robić niczego po znajomości. Kolega może mi za darmo ustawić szablon na WordPressie, kuzynka zaprojektuje logo, wujek Zdzisiek wydrukuje wizytówki, a ciotka Leokadia sporządzi Bardzo Ważną Umowę. Wszystko to za darmo lub po okazyjnej cenie. Tylko co, jeśli trzeba będzie nanieść poprawki? Albo ktoś nie dotrzyma terminu? Albo ja będę mieć jeszcze ze sto pytań, bo nie ogarnę tematu? Jeśli nie było rzetelnej zapłaty, nie mam prawa do roszczeń. Ciocia Klocia się napracuje, a tu produkt nie taki. Zostaje niesmak i dług wdzięczności, który nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie spłacić.

Oczywiście pół roku temu nie byłam taka mądra, ale jakimś cudem kilka moich decyzji było trafnych. W obszarach, w których nie chciałam iść na żaden kompromis, zgłosiłam się do profesjonalistów i tego nie żałuję. Nadal jest kilka tematów, w których pomagają mi bliscy. Choć nie dostaję od nich żadnych sygnałów, czuję, że to nie w porządku (a na dodatek momentami jest mi naprawdę niezręcznie znów ich o coś prosić). Mam więc zamiar czym prędzej te tematy zgłębić (by się usamodzielnić) lub wreszcie je komuś zlecić.

2. Już nic nie zrobię za darmo

Koń by się uśmiał! Sporo zleceń wykonałam po kosztach. Bo chciałam się wykazać, kogoś poznać, zdobyć doświadczenie lub materiał do portfolio. Nie mówię, że to źle. Od czegoś trzeba zacząć, w jakiś sposób zdobyć doświadczenie i nauczyć się, jak chociażby prawidłowo przygotować kosztorys. Uważam jednak, że pół roku to absolutne maksimum na takie praktyki. Dopiero co zamknęłam rok finansowy – z liczbami się nie dyskutuje, czarno na białym widać, co się opłaca, a co nie. Lekarstwem na brak spodziewanych efektów finansowych jest zmiana – strategii, oferty, organizacji czasu pracy lub cennika. Jeśli nie ma szans na podniesienie stawek, uważam, że lepiej zrezygnować z nieopłacalnych zleceń, a w zyskanym czasie pochylić się nad strategią i analizą. Ja tak zrobiłam. Zrezygnowałam np. z drobnych zleceń, które generowały bardzo mały dochód, a wymagały ode mnie sporo pracy (podniesienie stawki oznaczałoby zerowe zainteresowanie na rynku), a jednocześnie zidentyfikowałam obszary, w których mogę i zaczęłam się cenić wyżej.

3. Organizacja czasu pracy

Wydawało mi się, że jestem mistrzem organizowania i ogarniania, ale dopiero od niedawna wyraźnie widzę, z jaką naiwnością podeszłam do tematu pracy z domu. Cudownie było ogarnąć zakupy, sprzątanie i gotowanie (a w szalonych okresach jeszcze kawę z koleżanką, a co!) przed powrotem rodziny do domu. Nic więc dziwnego, że ciągle siedziałam po nocach, a mój biznes nie rósł tak, jakbym sobie tego życzyła. Organizacji czasu pracy można by spokojnie poświęcić cały cykl wpisów. Tutaj chcę tylko napisać, że u mnie zadziałała prosta metoda. Umówiłam się sama ze sobą, że w czasie, który kiedyś spędzałam w biurze (a teraz siłą rzeczy spędzam głównie w domu), nie wykonuję żadnych domowych czynności. Zadaniami dzielimy się z szanownym małżonkiem i wykonujemy je, gdy oboje wrócimy już z pracy. I jeszcze jedno – przed 16:00 raczej nie odbieram telefonów prywatnych, a po 20:00 tych służbowych. Proste.

4. Asertywność

W momencie, kiedy stałam się swoim własnym szefem, nie tylko mi, ale i ludziom dookoła zaczęło się wydawać, że mam teraz bardzo elastyczny czas pracy i bez problemu można mnie gdzieś wyciągnąć we wtorek w południe. Odrobina luzu nikomu nie zaszkodzi, jednym z ogromnych i niezaprzeczalnych atutów samozatrudnienia jest to, że sama odpowiadam za swój grafik i jeśli bardzo chcę, mogę wyjść w ciągu dnia na spacer. Ale otwarcie przyznaję, że były momenty, kiedy biegałam z jednego prywatnego spotkania na drugie, moje życie towarzyskie kwitło, a biznes leżał. W końcu nauczyłam się odmawiać nie tylko sobie, ale i innym. Nikt nie ma mi tego za złe, a ja znów panuję nad swoim czasem.

5. Samo się nie zrobi

Nie ma się co oszukiwać, lekko nie jest. Muszę być wielofunkcyjna i znać się na wielu dziedzinach. Jeśli się nie znam – muszę się poznać. Na chwilę obecną pracy mam więcej niż na etacie – w ciągu tygodnia trafiają mi się jakieś 2 lub 3 wolne wieczory (weekendy włączając). Ostatnio chciałam mieć wolną niedzielę, musiałam więc w piątek i sobotę solidnie przysiąść fałdów. Nie, nie jestem masochistką, ale budowanie własnej firmy to tak naprawdę tworzenie czegoś z niczego, a to się samo nie stanie. Widzę jednak, że określone działania przynoszą określone efekty. Odhaczam punkt po punkcie i idę do przodu. Bywam zmęczona, ale satysfakcja, gdy wszystko idzie dobrze, jest nie do opisania :-)

6. Plan działań

Bez dobrego planu na pewno bym daleko nie zaszła. Długoterminowego planowania nie dopracowałam jeszcze do perfekcji, ale listy dziennie i miesięczne świetnie się u mnie mają. Od Nowego Roku, w czasie, gdy Anka jest w przedszkolu, mam zaplanowany i wykorzystany każdy kwadrans. Nie zawsze udaje mi się zrealizować wszystkie punkty z listy, ale dbam o to, by nie koncentrować się tylko na działaniach bieżących. Jeśli odpowiadałabym tylko na wiadomości, które same do mnie przychodzą, raczej nie zyskałabym zbyt wielu nowych zleceń. Dlatego staram się w ciągu tygodnia podejmować dwóch/trzech zadań, które mają wpływ na mój długofalowy rozwój (np. budowa portfolio, kontakt z portalami wnętrzarskimi, zlecenie projektu logo itd.). Robię to nawet wtedy, gdy mój dzienny kalendarz jest pełny. Bez działań długofalowych byłabym tylko jak ten chomik w kołowrotku.

7. Krytyczne podejście

Hurraoptymizm to przyjemność ograniczona w czasie. W chwili, gdy się okazuje, że ze zlecenia nici, że kontrahent nie wywiązał się z ustnych ustaleń lub klient, który miał wrócić, jakoś nie wraca, rodzi się w głowie myśl, by jednak z dużą dozą ostrożności podchodzić do tego, co ludzie deklarują. Oczywiście w relacjach biznesowych jestem uprzejma i tak profesjonalna, jak tylko potrafię, ale nie zmienia to faktu, że dany temat uznaję za pewny dopiero wtedy, gdy mam podpisaną umowę w ręce lub pieniądze na koncie. I teraz już wiem, że nawet, jeśli mi się z kimś miło rozmawia i pracuje, dla własnego bezpieczeństwa i komfortu będę podpisywać bogate w szczegóły umowy.

8. Dylematy

Własny biznes oraz praca w domu to nieustanna walka ze sobą o wyznaczanie granic. Odpisywać na maile jeszcze w piżamie, czy wstać pół godziny wcześniej, by ubrać się jak ludzie? Pierwsze zarobione pieniądze inwestować, czy dorzucić się do domowego budżetu? Brać kolejne weekendowe zlecenie, czy spędzić trochę czasu z rodziną? Być miłą i uśmiechniętą, czy czasem wcielić się w zimną rybę? Dyktować innym warunki czy brać, co los przyniesie? Zająć się księgowością, czy dzieckiem i mężem? Nie ma idealnych rozwiązań. Pogodziłam się z tym, że rozterki będą mi nieustannie towarzyszyć. Po pół roku wyznaczyłam sobie pewne granice (np. niedziele offline, co oznacza dla mnie dzień wolny od pracy), ale jest sporo obszarów, których nie da się wcisnąć w sztywne ramy. Jest tu potrzebna życiowa elastyczność oraz gotowość do poświęceń. Wciąż twierdzę, że warto :-)

9. Prawo do popełniania błędów

O dziwo, z tym od dawna nie mam problemu. Jedne doświadczenia są bardziej, drugie mniej przyjemne. Niektóre decyzje korzystne, inne nie. Błędy to bardzo cenne lekcje, dzięki którym w przyszłości możemy uniknąć kłopotów. Zakładając własną działalność trzeba liczyć się z tym, że błędy będą się zdarzać. Nie sposób wiedzieć wszystkiego – od spraw stricte administracyjnych i organizacyjnych, przez PR i marketing, po realizację zleceń. Ostatnio spędziłam godzinę przy okienku w ZUSie, odkręcając błędy młodego przedsiębiorcy. Nikt mi głowy nie urwał, a i ja nie złościłam się na siebie. Nie należy jednak mylić tej postawy z ignorancją. Wyjaśniłam, przeprosiłam, wyciągnęłam wnioski. Poprawiłam koronę i lecę :-)

10. Szara myszka to ja?

Wyjście z biznesem do ludzi wiele mnie kosztowało. Promowanie bloga, założenie konta na FB i IG, wysyłanie zaproszeń i powiadomień, generalnie wołanie: „Hej, tutaj jestem, spójrzcie na mnie i na moją fajną firmę” było dla mnie wysoce niekomfortowe. Na pewno istnieją ludzie i przedsiębiorstwa, które nie muszą tego robić. Ja bym jednak daleko nie zaszła bez promocji (brzmi szumnie, a przecież dalej stawiam w tym temacie pierwsze kroki) i głośnego mówienia o sobie. Wiem też, że bez tego mogłabym już pakować manatki, więc działam i staram się rozgryźć system. Noszę ze sobą ulotki, wizytówki, mam oczy i uszy szeroko otwarte, nie rezygnuję z żadnej potencjalnej możliwości dobrej współpracy. Biznes to biznes. Sam się nie zrobi.

Wiem, że są wśród Was osoby prowadzące działalność lub mające takie doświadczenia za sobą. Bardzo jestem ciekawa Waszych wrażeń oraz praktyk, które Waszym zdaniem są szczególnie skuteczne – chętnie się czegoś nowego nauczę :-)

PS. Na zdjęciach na górze wpisu widzicie, w jak miłych okolicznościach przyrody przychodzi mi pracować i robić sobie przerwy na kawę. Będzie jednak jeszcze lepiej, gdyż od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką biurka i własnego (choć dzielonego z małżonkiem ;-) kąta do pracy. Wkrótce więcej szczegółów. Dobrego weekendu Kochani! 

Miło mi Cię gościć. Zostańmy proszę w kontakcie:
Prenumerata bloga i Bloglovin to nowe wpisy trafiające prosto do Twojej skrzynki mailowej.
Fanpage na Facebooku to dostęp do wszelkich aktualności.
Instagram to kolorowe kadry mojej codzienności. Pinterest to zbiór wszystkiego, co mnie inspiruje.

Komentarze

  1. I znów to samo-aż dziwne, trafiasz z tematem w moje humory i rozmyślania. Choć mój biznes ma miesiąc-a nie pół roku, już mi się myśli kotłują w głowie. Miewam wzloty i upadki. Młoda- nie przedszkolna dziewczyna utrudnia mi zadanie na każdej płaszczyźnie-i nie boję się tego powiedzieć ale biznes z Zu w domu to był poroniony pomysł. Kulać więc będę aż do września aż się wyprowadzimy z Warszawki na wieś i tak przedszkolak pójdzie gdzie iść powinien. Tymczasem ogarniam właśnie sprawy internetowe, rysując farbami kotki:)). Fajne to Twoje podsumowanie, w ogóle fajnie piszesz. Buziaki
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Sabina Kobus-Śmietanka to: Zrobiłam interes z Panią z warzywniakaMy Profile

    • Sabina, trafiam, bo my wszystkie mamy takie wzloty i upadki, chwile lepsze i gorsze. Faktycznie praca z domu, a zwłaszcza rozkręcanie biznesu z maluchem w domu to wyzwanie. Dobrze, że jesteś szczera i używasz mocnych słów. Skoro pomysł poroniony i czekasz do września, to pamiętaj, że zawsze możesz rozważyć zawieszenie działalności (jakby nie było, czas szybko leci i 2 lata małego ZUSu miną, zanim się obejrzymy ;-), a w międzyczasie solidnie się przygotowywać do ruszenia pełną parą, gdy Młoda już pójdzie do przedszkola.
      A tak w ogóle to chętnie bym zobaczyła te Twoje kotki – chwaliłaś się już gdzieś? :-) Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: 10 dobrych praktyk młodego przedsiębiorcyMy Profile

  2. Nie wiem co to własna działalność, ale praca, dom, prowadzenie bloga i inne zajęcia… czasami wyrzuty sumienia, że czegoś nie zdążę, są mi również bliskie.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia! :)
    Marta
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Marta to: historia moich lamp…My Profile

  3. Duffynka

    witam ciepło;) z racji (chwilowego)weekendowego odsapnięcia od wypisywania prawie 200 ocen, trafiłam na Twój uroczy blog ;) czytając powyższe wnioski, przypominam sobie moje jeszcze niedawne działania na polu własnym ;)ohh jakże znajomo brzmią niektóre hasła ;)(chociażby „niesmak i dług wdzięczności”, „życie towarzyskie kwitło, a biznes leżał”- może nie dosłownie ale wkładany na barki innych – oo tak czy „pracy mam więcej niż na etacie” lub „spędzić trochę czasu z rodziną”- Ty chociaż masz komfort decydowania, ja- nie miałam- lokal działał od do więc trza było tam być i wracać do śpiącego już małżonka a rano z kolei on żegnał mnie jeszcze śpiącą-życie małżeńskie bardzo podupadło).Rozumiem rozterki oraz radości Młody Przedsiębiorco i życzę podtrzymywania dotychczasowej odwagi, upartości i determinacji!szczególnie w tym rozpoczętym niedawno roku. Życzę sukcesów i satysfakcji ze zrealizowanych marzeń! pozdrawiam gorąco w ten zimowy wieczór:)

    • Duffynko, ciekawa jestem, czy tęsknisz czasem za tamtym okresem? Własna działalność niesie ze sobą wiele pokus i pułapek, ale także na nowo zdefiniowaną wolność (jakże inną od tej, której człowiek się początkowo spodziewał :-). Prowadząc własny lokal faktycznie miałaś ograniczony wybór i nie mogłaś swobodnie wieczorem decydować, czy wracasz do domu, czy zostajesz – taki biznes rządzi się własnymi prawami. Mój wybór także jest pozorny. Może i jeden wieczór raz na jakiś czas mogę sobie odpuścić, ale zakładając firmę zdecydowałam, że daję z siebie wszystko. Inaczej już mogłabym się pakować :-) Dziękuję za miłe słowa i również życzę Ci wszystkiego dobrego. Udanego tygodnia! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: 10 dobrych praktyk młodego przedsiębiorcyMy Profile

      • Duffynka

        Czy tęsknię ?hmm czasem gdy sił mi brak psychicznych to i owszem… jednak patrząc na swobodę, jaką mam teraz pomimo pracy papierowej, której mam multum – nie rozpamiętuję, nie oglądam się wstecz. Tamten rozdział odchorowałam i zamknęłam. Dziś patrzę już na to jak na cenną życiową lekcję, która nauczyła mnie naprawdę więcej niż inne zawodowe poczynania. Teraz raczej z codzienną porcją nowej nadziei spoglądam w przyszłość a kto wie, może kiedyś stanę jeszcze przed wyborem: etat czy swój biznes. Życie to pasmo przygód i niespodzianek taką dewizę mam i nigdy nie wiadomo co człowieka spotka ;) pozdrawiam i do następnego takiego wpisu ;)

  4. Twoje rady jak zwykle ogromnie cenne. W mojej głowie też nieśmiało kołacze myśl, że kiedyś, w tym nowym domu, z zaplanowanym gabinetem i pracownią, będę sobie sama szefem i pracownikiem. I boję się tego, że zabraknie mi samodyscypliny właśnie, która pozwoli mi utrzymać samą siebie w ryzach, ułożyć ten dzień tak, aby nie mieć potem wyrzutów sumienia i żeby nie popełnić jakichś wielkich, nieodwracalnych błędów, których skutki mogłyby ciągnąć się za mną do końca życia.
    Póki co pracuję nad sobą i szukam tego, co dawałoby mi największą satysfakcję, bo póki co chciałabym robić… najlepiej wszystkiego po trochu ;))
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Apaczowa to: Jak się nie ma, co się lubi… to trzeba to sobie stworzyć, czyli jak Apaczowa odkryła Japonię.My Profile

    • Apaczowo, mądra kobieta z Ciebie, wierzę, że gdy tylko odkryjesz to swoje powołanie (albo sposób na połączenie tego wszystkiego po trochu :-), będziesz wiedziała, jak to ogarnąć. Komuś, kto potrafi tworzyć takie misterne mini dzieła sztuki, z pewnością nie zabraknie samodyscypliny. Nieodwracalne błędy? Ciężko mi je sobie wyobrazić. Chyba tylko skrajnie kreatywna księgowość mogłaby Cię do nich zaprowadzić ;-) Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo ciepło i mocno trzymam kciuki :-)

  5. Aga, jakże trafiłaś w sedno ze swoimi rozważaniami. Ja mam swoją firmę od około roku, a co było przez pierwsze pół, to nawet nie chcę myśleć :-D Moja mama, mąż, znajomi- wszyscy myśleli, że skoro pracuję w domu, to przecież nic się nie stanie, jak już obiorę ziemniaki na obiad, pójdę z psem do weterynarza, bo kolejki popołudniu albo pogadam godzinę przez telefon z ojcem, bo on na urlopie (czyli przecież prawie, jak ja :-P). Ale są też plusy- kurier o dziewiątej zastaje kogoś w domu- szok! Albo wizyta u lekarza przed południem i pani w recepcji jest uradowana, że nie musi kombinować i mnie wciskać na wieczór. Ale to organizacja, a kwestie firmowo- marketingowe u mnie leżały dłuuuugo. Ile zleceń zrobiłam za darmo, bo nie wiedziałam, żeby brać zaliczki, a potem nagle nikt mi nie zapłacił. Albo promowanie siebie- ciągle mam wrażenie do tej pory, że się napraszam, jestem nachalna albo jakaś głupia, że tak się promuję, jakbym nie wiem, co robiła. No i były- długi, nerwy i płacz. Dopiero tak naprawdę ogarnęłam się z tym po ponad roku, Ty zdecydowanie jesteś bardziej ogarnięta, hehehe :-D Gratuluję i cieszę się, że wszystko idzie w dobrą stronę! Pozdrowienia

    • Faktycznie brzmi znajomo :-) Teoretycznie to wszystko się wie, ale trzeba doświadczyć na własnej skórze, by wyciągnąć wnioski i wypracować dobre nawyki. U mnie wyzwaniem cały czas jest marketing – chętnie bym poznała Twoje sprawdzone metody :-) Promowanie się to trudna sztuka, ale wiesz, że bez tego własny biznes nie ma racji bytu. Dzięki za miłe słowa :-) Wcale nie czuję się jakoś ultra ogarnięta, ale wiem, że idę w dobrą stronę :-) Trzymam za nas kciuki, pozdrowienia! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: 10 dobrych praktyk młodego przedsiębiorcyMy Profile

  6. :) fascynujące…pomimo tego, że każdy choć w pewnym stopniu o tym wszystkim wie, i tak musi przeżyć to na własnej skórze, żeby w końcu zacząć robić właściwie :) Ale jakby to było, jakby wszystko przychodziło bez wysiłku…sukces nie smakowałby chyba tak samo dobrze :)

    • Endi, faktycznie jest w tym coś fascynującego.. :-) Ale tak jak dziecko musi kilka razy upaść, tak i przedsiębiorca musi sam wydeptać swoje ścieżki :-) Wysiłek jest dobry, zdecydowanie poprawia smak życia., a to, co łatwo przychodzi, siłą rzeczy ma mniejszą wartość. Więc niech już będzie tak jak jest :-) Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za Ciebie :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: 10 dobrych praktyk młodego przedsiębiorcyMy Profile

  7. Mądre wnioski wyciągasz i dzielisz się nimi. Podziwiam Twoją kreatywność i wszelkie usprawniające działanie pomysły. Obrałaś dobry kurs i masz przesłanki na sukces, czego bez ustanku życzę. Swoją drogą ciekawi mnie jak szybko na „polskim gruncie” rozwinie się zapotrzebowanie na tego typu usługi:)Pozdrawiam serdecznie:)

    • Dzięki za miłe słowa :-) Domyślam się, że pisząc o „tego typu usługach” masz na myśli home staging, a nie wypożyczalnię? Współpracuję z agencją i w miesiącu przygotowuję do sprzedaży ok 3-5 nieruchomości. Tendencja wzrostowa, więc nie jest źle :-) Pozdrawiam ciepło :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Moje domowe biuroMy Profile

    • Rodzinna, gdyby się tak uważnie przyjrzeć, nic nie jest takie kolorowe ;-) wszystko ma plusy i minusy, mnóstwo odcieni szarości. Mnie też kusi samo zamykanie drzwi, ale jest we mnie taki osobliwy głód, który każe mi iść do przodu i rozwijać własny biznes. Wciągnęło mnie to i mimo wysokich kosztów nie wycofam się :-) Pozdrawiam ciepło :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Moje domowe biuroMy Profile

  8. Natalia

    Chętnie bym tu conieco napisała i skomentowała, ale jestem młodym przedsiębiorcą pracującym również wieczorami :P (ech…) i moja przerwa się powoli kończy ;) Muszę jeszcze wrócić do tego posta, wiele ciekawych rzeczy tu napisałaś i mamy sporo wspólnych spostrzeżeń. Jak mój biznesowy grafik się nieco poluzuje, to zajrzę tu raz jeszcze. ;)

  9. Dzięki za ten wpis. Moją firmę prowadzę niecały miesiąc, ale muszę przyznać, że przestawienie się z pracy na etacie na pracę w domu nie jest takie proste. Niby wszystko wydaje się być świetne, jednak nawet w pozytywach są jakieś minusy. Nie mamy nad sobą szefa, ale sami musimy zmobilizować się do pracy. Czasami też tak mam, że zamiast skupić się na pracy i rozwoju wykonuję obowiązki domowe. Twoje wskazówki na pewno będą pomocne.
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Small world of design to: Wnętrza: Tylko z pozoru surowe wnętrzeMy Profile

  10. Wreszcie znalazłam chwilę, żeby nadrobić zaległości u Ciebie ;-) Pod wszystkimi punktami podpisuję się obiema łapkami! Zwłaszcza pod pierwszym, bo ten już się staram stosować. Nad resztą muszę jeszcze popracować, ale co tam, w końcu się uda. Chociaż własnej działalności jeszcze nie mam, to ciągle o niej myślę i się przygotowuję. Trzeba popełnić trochę błędów, żeby dowiedzieć się tego, co tu zebrałaś. Już któryś raz trafiam u Ciebie na świetnie spisane moje własne przemyślenia ;-)

  11. Hej! Ty już wiesz, że my mamy trochę do czynienia z własną działalnością.(minęły włąsnie 1 grudnia 3 lata!) Wiele rzeczy i spraw się pokrywa. Między innymi to, że ludzie myślą, że skoro możesz pracować kiedy chcesz, bo sama sobie jestes szefem, to nic nie szkodzi, jak sobie zrobisz dzien wolnego. otóż szkodzi, bo terminy gonią i odchorujesz to. Na dobra sprawę mąż siedzi w tym, ja mu pomagam, bo sama jeszcze pracuje na etacie, ale plan jest taki, że za jakiś czas dojdę do niego. Znam nasze rozterki:on ma ciągle wyrzuty sumienia, że mało czasu z nami spędza, my tęsknimy, ale rozumiemy. On jest czymś bardzo zdenerwowany, bo chodzi o ważną pracę, my dostajemy rykoszetem. Ale rozumiemy to, choć bywa trudno. Kwestia finansowa jest bardzo ok;-) i z każdym rokiem jest coraz lepiej. Najczęstsza droga dojścia do klienta: polecenie. Teraz to nie my chodzimy do nich z ofertą, ale coraz częściej sami się zgłaszają. i to jest na pewno fajne. Część spraw zleciliśmy księgowej, bo w pewnym momencie księgowość zaczęła nas przerastać (brak czasu).Trudno jest pogodzić wszystkie obowiązki, stresu jest dużo więcej, ale satysfakcji także;)Co tu dużo mówić, czasem jest ciężko, bywają chwile trune, masz ochotę to czasem rzucić w diabły i wyjechac daleko, daleko, ale jednak nie robisz tego. Kolejny miesiąc jest lżejszy i czujesz się panem życia. Taka sinusoida: raz w górę, raz w dół z tendecją do góry oczywiście. Wersja dla wytrwałych, lubiących wyzwania, mających też smykałkę. Dla osób spokojnych, wolących komfort psychiczny i zycie bez większych spięć, na pewno nie polecam.

    • Paulina, dzięki Ci za ten komentarz! Twoje słowa i doświadczenia działają na mnie kojąco. Szczerze piszesz o sinusoidzie i także o trudnych doświadczeniach, które macie za sobą – doceniam to.
      I zgadzam się z Tobą, że własny biznes to temat dla wytrwałych, mających smykałkę i lubiących wyzwania. Gdy coś mi nie idzie, gdy moje działania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu albo coś wręcz się sypie, myślę sobie, że to dzieje się po coś. Po to, żebym wymyśliła coś lepszego, mądrzejszego, bardziej skutecznego. Żebym się wysiliła, postarała, zawalczyła o sukces. I to właśnie mam w planie na najbliższy rok :-) Wam gratuluję wyniku (3 lata, polecenia, no i ta bardzo ok kwestia finansowa :-) i cały czas mocno kibicuję. I życzę przynajmniej kilku spokojnych wieczorów w tygodniu :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Ładne rzeczyMy Profile

  12. O niedawna spełniłam swoje marzenia o założeniu wlanej firmy. Nie był to szczyt marzeń, ponieważ zawsze chciałam właśnie pracować w domu, ale tak sobie czasem myślę, że może to i dobrze że codziennie muszę wyjść, umalować się, porozmawiać z ludźmi twarzą w twarz :)
    Też zauważam pewne aspekty pracy na własny rachunek, widzę już błędy jakie popełniam, wyciągam wnioski. Po pół roku zrobię sobie podobną analizę do Twojej i zacznę poprawiać to co poprawić należy :)

    • Dessideria, praca w domu różnie może wyglądać. Czytałam o takich, którzy w czasie pracy chodzą po domu w butach. Albo muszą przejść się wokół bloku, by „odbyć drogę do biura” :-) Ciekawe :-)
      Mocno Ci kibicuję, życzę mało błędów i wielu dobrych wniosków :-) Pozdrawiam serdecznie!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Ładne rzeczyMy Profile

  13. Aga jak zwykle powinnam wydrukować sobie ten post i zawiesi c nad biurkiem. Ja jednak popełniłam jeden główny błąd. Ciągnęłam (i jeszcze ciągnę) jedno i drugie jednocześnie. to osłabia możliwości, nie pozwala w pełni poświecić się swojej firmie i swojemu wyzwaniu. Zwyczajnie brakuje czasu, sił i możliwości zaangażowania. Teraz, gdy dokonałam wyboru, wiem, że będę się ścierać na początku ze swoimi starymi przyzwyczajeniami do etatowej pracy i bliskimi, którzy tak jak piszą dziewczyny, myślą że jak jest się w domu, to praca sama się robi, a my możemy ogarnąć jeszcze całą tą domową codzienność. Trzymam jednak kciuki i za Ciebie (jak zawsze:) i za siebie i za każdą dziewczynę piszącą powyżej:)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Ania D z A.D.Home to: Drewniane prezenty w moim wydaniu:)My Profile

    • Aniu, ja nie wiem, czy ciągnięcie jednego i drugiego to błąd. Z pewnością jest to trudne i nie pozwala rozwinąć skrzydeł, ale z drugiej strony zawsze będę podkreślać znaczenie finansów. Uważam, że trzeba przygotować sobie finansową poduszkę, by przez pierwsze miesiące prowadzenia działalności móc się skupić na kreatywnych działaniach, a nie tylko na liczeniu każdej złotówki. Czasem nie ma innej rady, jak właśnie łączyć pracę na etacie z własną działalnością. Ty za chwilę będziesz już tylko na swoim i wierzę, że dzięki swej wytrwałości i kreatywności sporo osiągniesz :-) Moje błędy już znasz, więc możesz się ich wystrzegać :-) Powodzenia!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Retro i boho pod jednym dachem?My Profile

  14. Bardzo fajnie napisane rady, tak życiowo. Szczególnie punkt 10 do mnie przemawia. No niestety chcąc osiągnąć sukces trzeba się przełamać i pożegnać z nieśmiałością. Jako, że sama jestem typem szarej myszki to bardzo podziwiam przebojowe kobiety :) Życzę samych sukcesów :) Pozdrawiam, Agata
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Agata – Orzeszkowe Pole to: Z wizytą – W domu nad jezioremMy Profile

  15. Dziękuję za miłe słowa :-) To fakt, trzeba się przełamać, nie ma innej rady :-) Ale widzę, że większość ważnych w moim życiu wydarzeń i osiągnięć zostało okupionych sporym wysiłkiem i tzw. wyjściem poza strefę komfortu (modne ostatnio to określenie, ale opisuje dobrze, o co mi chodzi :-). Ciągle się uczę tej przebojowości, marketingu, walczenia o swoje i promowania się. I też trzymam za siebie kciuki :-) Pozdrawiam ciepło! :-)
    CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Jak miło spędzić czas we dwoje, czyli 10 pomysłów na WalentynkiMy Profile

  16. Oczywiscie prawdziwi przedsiebiorcy traktuja takie porazki jako kamienie milowe na drodze do sukcesu. Licza, ze beda w stanie uczyc sie na wlasnych bledach i korzystac pozniej ze zdobytych doswiadczen, aby nastepnym razem przy zakladaniu kolejnej firmy nie popelniac tych samych pomylek i podejmowac inne, lepsze decyzje. Dlaczego jednak nie uczyc sie na bledach popelnianych przez inne osoby, aby zdobyc cenna wiedze bez nerwow i bolu zwiazanego z niepowodzeniem pierwszego biznesu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge