Zwierzenia młodego przedsiębiorcy

Nowy etap mojego życia trwa już dwa miesiące. Jeśli chcecie wiedzieć, co się zmieniło, jak mijają mi dni i czy warto było – zapraszam do przeczytania rozmowy, którą przeprowadziłam sama z sobą :-)

happy_place_10_08_13

No dobra. Masz swoją działalność, teraz jesteś panią swojego czasu. Jak wygląda Twój przykładowy dzień w pracy?

Okazało się, że coś takiego, jak przykładowy dzień, nie istnieje. Wakacje nie sprzyjały wypracowaniu stałego rytmu, chociażby ze względu na urlopowe wyjazdy oraz fakt, że ankowe przedszkole było zamknięte. Chociaż nie mam przełożonego, który sprawdza, o której godzinie wchodzę do biura, jedno jest pewne – przedsiębiorca ma tylu szefów, ile zleceń obsługuje. Na czas pracy ma to taki wpływ, że często muszę w ostatniej chwili zmieniać swoje prywatne i zawodowe plany, bo w agencji pojawia się zlecenie, które pilnie trzeba obsłużyć lub klientowi coś wypadło i możemy się spotkać tylko we wtorek o 18:30. Choć powyższe czynniki są ode mnie niezależne, nie można zaprzeczyć, że mój czas pracy jest bardzo elastyczny. Bez problemu mogę załatwić coś w ciągu dnia na mieście lub na prośbę Anki odebrać ją o 13:00 z przedszkola. Jest to bardzo komfortowe, ale nie zmienia ilości zadań do wykonania. Jeśli czegoś nie zrobię w ciągu dnia, muszę to zrobić wieczorem.

Zajmujesz się home stagingiem, prowadzisz blog o tematyce głównie life stylowej, słyszałam też coś o tym, że otwierasz wypożyczalnię. Czym tak naprawdę zajmujesz się zawodowo?

Aktualnie moja aktywność zawodowa skupia się wokół współpracy z Freedom Nieruchomości. W sumie zrealizowałam z agencją 12 zleceń, kolejne są w toku. Przykładowo, w przyszłym tygodniu mamy dwie sesje zdjęciowe.

Podczas gdy home staging uprawiam w pojedynkę, Borrówka – Wypożyczalnia Rzeczy Ładnych to projekt, który realizuję wspólnie z moją przyjaciółką. Szczerze przyznam, że kwestie związane z formalnościami, płatnościami i wyjaśnianiem regulaminu trwają dłużej, niż się tego spodziewałyśmy. Jest mi autentycznie głupio, że komunikat o rychłym starcie wisi już na stronie dwa miesiące, ale ten biznes może ruszyć dopiero wtedy, gdy będzie na to naprawdę gotowy. Spokojna głowa. Już ja zadbam o to, byście tego nie przegapili :-)

Jeśli zaś chodzi o blog, myślę, że poświęcam mu przynajmniej tyle samo uwagi, co home stagingowi. Gdybym miała podsumować, powiedziałabym, że 40% mojego czasu pracy poświęcam nieruchomościom, drugie tyle blogowaniu, a pozostałe 20% przygotowaniom do startu wypożyczalni.

Po co Ci ten cały blog?

Wszystko zaczęło się od mojego pierwszego bloga, który prowadziłam tylko i wyłącznie dla przyjemności. Starałam się łączyć na nim zamiłowanie do szeroko rozumianej tematyki wnętrzarskiej i do słowa pisanego. Wciągnęło mnie to relacjonowanie codzienności, inspirowanie innych oraz kontakt z Czytelnikami. Z czasem zapragnęłam rozszerzyć tematykę moich tekstów i postanowiłam, że wraz z założeniem działalności zacznę pisać w bardziej systematyczny i przemyślany sposób.
Chciałam dotrzeć do szerszego grona odbiorców i uczynić z Happy Place platformę do wymiany myśli, swoistą wylęgarnię pomysłów (nie tylko wnętrzarskich) oraz miejsce, które może dać początek wielu ciekawym projektom. Nie ukrywam też, że popularny blog byłby po prostu świetną reklamą moich usług.

Jak teraz wygląda u Ciebie kwestia urlopu, wolnych wieczorów i weekendów?

Z pewnością definicja „wolnego” się zmienia. Bo nawet, gdy jestem na urlopie, muszę być dostępna, by organizować działania do wykonania po powrocie, tj. przyjmować zlecenia, umawiać się z klientami, odpowiadać na ich pytania. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mi to nic a nic nie przeszkadza. Jednak nie narzekam. Mam za sobą bardzo długi urlop od spraw zawodowych i wychodzę z założenia, że teraz jest czas na intensywne działania. Nie tracę też przekonania, że z czasem wypracuję system, który pozwoli mi w sensowny sposób oddzielać życie prywatne od zawodowego.

Jeśli chodzi o wolne wieczory i weekendy, to tego lata miałam ich mniej, niż rok temu, gdy jeszcze pracowałam na etacie. Zamknięte przedszkole spowodowało, że większość zadań mogłam wykonywać dopiero wtedy, gdy Anka znajdowała się pod opieką taty, czyli popołudniami, wieczorami i w weekendy właśnie.

Pracujesz więcej, mniej czy tyle samo, co na etacie?

To zależy, co rozumiemy pod pojęciem „praca”. Ja zaliczam do tego prowadzenie strony i bloga, dlatego śmiało mogę powiedzieć, że pracy jest tyle samo, co na pełnym etacie, lub więcej. Sam home staging to średnio kilkanaście godzin tygodniowo (dojazd do klientów, konsultacje, napisanie raportów, wyprawa do sklepów, przygotowanie i udział w sesjach zdjęciowych). Drugie tyle to blog. Do tego dochodzą przygotowania do startu Borrówki oraz różne projekty wnętrzarsko-blogowe, o których z czasem będę pisać. Bardzo ciężko jest określić, gdzie kończy się pasja, a zaczyna praca. Prawda jest taka, że jestem bardzo niewyspana, ale nie wiem, czy jest to jakikolwiek miernik ilości pracy ;-)

Jakie cele wyznaczyłaś sobie na najbliższe miesiące?

Z pewnością otwarcie i wypromowanie wypożyczalni. Chciałabym, by stała się miejscem, do którego będą zaglądać ludzie pragnący umilić i upiększyć swoją codzienność.
Rozwój usług home stagingowych i dekoracji wnętrz. Pozyskanie indywidualnych klientów.
Promocja bloga. To temat, który niezwykle mnie intryguje. Dużo już przeczytałam na ten temat, przetestowałam kilka rozwiązań, a nadal nie wiem, jak dotrzeć do większego grona odbiorców. Jakieś wskazówki? :-)

Czy miewasz chwile zwątpienia i zastanawiasz się, czy dobrze zrobiłaś zmieniając bezpieczny etat na własną działalność?

Z jednej strony mam głębokie przeczucie, że idę w dobrym kierunku. Że przynajmniej raz w życiu można zaryzykować, zejść z utartej ścieżki i poszukać swojego miejsca na ziemi. Aranżacja wnętrz, blogowanie, współpraca z przyjaciółką.. to wszystko brzmi bardziej jak zabawa niż realna praca. Cudowna jest świadomość, że każdy dzień może być niespodzianką i naprawdę może przynieść coś dobrego. I że nawet nie mogę się domyślić, w jakim miejscu moje życie zawodowe znajdzie się za rok. Ta myśl jest jednocześnie uskrzydlająca i niepokojąca. Brak jasnej wizji przyszłości każe mi w chwilach zwątpienia zastanowić się, czy na pewno dobrze robię. Czy nie powinnam, jak każdy dorosły człowiek, iść do normalnej pracy, a pasjom poświęcać się w czasie wolnym. Zakładam różne scenariusze, jestem gotowa na przyjęcie każdej lekcji, ale wiem też, że sukces nie przychodzi lekko i że z marzeń nie można zbyt łatwo rezygnować.

Jak zmieniło się Twoje życie przez te dwa miesiące?

Założenie własnej działalności dodało mi skrzydeł. W końcu zrobiłam to, o czym od dawna marzyłam! Czerpię radość z pracy, mam większy wpływ na to, co się dzieje w moim życiu zawodowym i sama zarządzam swoim czasem pracy (pod pewnymi warunkami, patrz pytanie nr 1.).
Rozkręcanie firmy, obsługa zleceń, zakładanie wypożyczalni, prowadzenie bloga, szukanie skutecznych form promocji firmy i nowych źródeł zarobku zajmuje mi bardzo dużo czasu, ale mimo to teraz lepiej ogarniam swoje życie prywatne. A tak często wspominany przeze mnie elastyczny czas pracy sprawia, że czuję się naprawdę wolnym człowiekiem.

Ciemne strony? Tylko jedna. Zarobki, które w chwili obecnej w niczym nie przypominają tych korporacyjnych (wg planu jest to tylko faza przejściowa :-). Cudownie jest robić to, co się lubi, ale przecież główną motywacją do pracy jest chęć zarobku. Zmiana stosunku do wydawania pieniędzy obudziła we mnie nowe pokłady kreatywności – to akurat plus. Natomiast ciągle muszę uważać na to, by nie pozwolić zakiełkować w głowie myśli, iż ze względu na mniejszy dochód moja praca to czysta fanaberia.

Generalnie mam jednak przeczucie, że wiele dobrego przede mną. I każdego dnia powtarzam sobie, że mogąc łączyć pasję z pracą, jestem prawdziwą szczęściarą :-)

Komentarze

  1. Aga , świetny tekst. Czytam i jakbym widziala w nim siebie. Te same wątpliwości, rozwazania za i przexiww, zarwane noce, a po tym wszystkim wrecz dziecieca radość, ze komuś smakowalo i chce jeszcze. Chyba większość „na swoim ” tak ma. Grunt to nie dac sie zwariować i nie nastawiac na miliony…. One przyjdą, ale moze niekoniecznie w formie papierowej. Wszak rodzaje bogactwa są różne:) pozdrawiam i mocno trzymam kciuki!

    • Hej Sylwia! Pisząc ten tekst, myślałam też przez chwilę o Tobie :-) Niezależnie od sytuacji i nastroju, trzeba robić swoje, prawda? Nie zawsze jest lekko, ale radość i satysfakcja, gdy coś się udaje, jest ogromna :-) A miliony.. nie nastawiam się na nie. Fakt, tak jak piszesz, rodzaje bogactwa są różne, ale jednak uważam, że działalność ma sens, gdy przynosi sensowny dochód. Samymi ideałami żyć się nie da, myślę, że po pewnym czasie emocje opadają i sama satysfakcja z wykonywania tego, co się lubi, przestaje wystarczać. Dlatego oprócz hurra optymizmu potrzebny jest zdrowy rozsądek i dobry plan. I pomyśleć, że na etacie zajmuje się tym za nas ktoś inny.. ;-) Pozdrawiam ciepło!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Zwierzenia młodego przedsiębiorcyMy Profile

    • Hej Olu, dzięki za miłe słowa :-) tak, przewidujemy duży sukces w naszych planach ;-) I nie kojarzę podobnego biznesu ani na Pomorzu, ani nigdzie indziej. Myślę, że za podobny stan rzeczy częściowo odpowiedzialny jest sanepid.. gdybyś chciała kiedyś porozmawiać o szczegółach, napisz do mnie na priv. Pozdrawiam Cię serdecznie! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Zwierzenia młodego przedsiębiorcyMy Profile

  2. Gosia

    Aga,

    bardzo ciekawy tekst. Powidziam Cie za odwage I determinacje w realizacji swoich marzen. Tak trzymaj! Jesli chodzi o sposoby I narzedzia do wypromowania bloga polecam strone http://femaleentrepreneurassociation.com/ bardzo duzo watkow o tej wlasnie tematyce: jak wypromowac swoja firme I przyciagnac szerokie grono odbiorow. Mam nadzieje, ze znajdziesz tam pomysly dla siebie.

    Pozdrawiam
    Gosia

    • Gosia, dzięki za wsparcie, dobrych słów nigdy za wiele! :-))) Determinacja jest duża, w końcu nikt za mnie moich marzeń nie spełni. Więc działam :-)
      Dzięki za link, w weekend zajmę się lekturą. Czasem mnie zadziwia, jak wiele praw i mechanizmów odgrywa w blogowaniu i promowaniu strony dużą rolę. Nie chcę przesadzić, nie chcę być machiną, ale fajnie wiedzieć, jak się posługiwać dostępnymi narzędziami. Będę próbować :-)
      Pozdrawiam Cię ciepło :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Zwierzenia młodego przedsiębiorcyMy Profile

  3. Ja tradycyjnie trzymam kciuki;-) wiem, że lekko nie jest na swoim, ale satysfakcja także dużo większa. Tak jak pisałam wcześniej mój mąż od trzech lat ma swoją działalnośc, a za jakiś czas pewnie i ja do niego dołączę. Jest sporo stresu, ale nie oszukujmy się większa mobilność, elastyczność i wieksze zarobki. Ale nie zawsze było kolorowo, pierwszy interes nam nie wyszedł, jednak po dwóch latach z duszą na ramieniu otworzyliśmy nowy, w innym miejscu z dodatkowym doświadczeniem. Tym razem byliśmy już mądrzejsi i nie popełniliśmy tych samych błędów;) Tera tez cały czas się uczymy, ja go dzielnie wspieram i rozwijam się żebyśmy za jakiś czas połączyli siły;-))) pozdrawiam i życzę Ci samych sukcesów!!!

    • Dzięki Paulina! :-) Czasem wracam myślami do tego, co już kiedyś pisałaś o Waszych doświadczeniach z działalnością, i tego się trzymam. Każde doświadczenie jest cenną lekcją, staram się nie powtarzać błędów i konsekwentnie dążyć do celu. Trzymanie kciuków się przyda :-)
      Mocno Ci kibicuję i życzę jak najszybszego połączenia sił. Nie wiem, na czym Was biznes polega, ale mam nadzieję, że działalności artystycznej nie porzucisz? :-) Uściski!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Zwierzenia młodego przedsiębiorcyMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge