Magiczny camping i konkurs na koniec lata

Tegoroczne wakacje były wyjątkowe pod wieloma względami. Konsekwencje moich zawodowych wyborów zmobilizowały nas do szukania alternatywnych sposobów na spędzenie wakacji, a brak stałego etatu pozwolił mi na większą elastyczność. Miało to swoje plusy i minusy, i niezaprzeczalnie uruchomiło w nas znaczne pokłady kreatywności. Uprawialiśmy couchsurfing w Finlandii, opiekowaliśmy się domem przyjaciół na śląskiej wsi, a wakacyjny sezon zamykaliśmy na malowniczym campingu w Tarnowskich Górach. Aż trudno uwierzyć, że jeden z najpiękniejszych weekendów tegorocznego lata spędziliśmy w miejscu oddalonym zaledwie pół godziny drogi od naszego domu.

Osiem długich lat. Osiem sezonów wakacyjnych, podczas których mój szanowny małżonek próbował namówić mnie na ponowny wyjazd pod namiot. Moje doświadczenia z campingami i polami namiotowymi są raczej ubogie. W dzieciństwie byłam raz na kilkudniowym obozie – spałam na pryczy w dziesięcioosobowym namiocie i raczej nie przywiozłam stamtąd dobrych wspomnień. Drugą przygodę z campingiem przeżyłam na początku znajomości z moim małżonkiem. Nie chciałam wyjść na rozpieszczoną niunię, więc wbrew sobie zgodziłam się na namiot nad Balatonem. Dziurawy materac i szyszki wbijające mi się całą noc w plecy sprawiły, że nasza przygoda z campingiem zakończyła się po pierwszym noclegu.

Potem długo były tylko motele, hostele, prywatne kwatery. Couchsurfing, uroczyska, siedliska, raz nawet jakieś spa, a niedawno i Airbnb. Aż tu nagle przyszedł moment, w którym szanowny małżonek zaprosił Młodą na męski wypad pod namiot. Tak, nie pomyliliście się. Nasze dziecko jest dziewczynką, ale to nie przeszkadza w tym, by wypad z tatą nazwać męską wyprawą. Był namiot, rowery i camping gdzieś w Małopolsce. Anka wróciła tak zachwycona, że wiadome było, iż prędzej czy później trzeba będzie imprezę powtórzyć. A że ponownie nie chciałam wyjść na drętwą niunię (tym razem przed Anką, a nie jej tatą), postanowiłam wziąć udział w wyprawie. I wiecie co? Nie żałuję! :-))

To miało być coś nowego, wyjątkowego i ultra sielankowego, a w dodatku bliskiego i niskobudżetowego. Czy udało się? I to jak! :-) Poszukując miejscówki na nasz biwak, mój szanowny małżonek natknął się na Camp9 zlokalizowany rzut beretem od naszego domu, bo w Tarnowskich Górach. Wybór totalnie nieoczywisty. Małe miasteczko, w którym 30 lat temu urodziła mnie mama, w którym dziś mieszka mój brat, w którym jest ładny rynek i urokliwe uliczki, ale żeby camping?

Być może właśnie ze względu na nieoczywistą lokalizację gospodarze przeszli samych siebie i stworzyli tak wyjątkowe miejsce. Jeśli sądziliście, że słowa ustronny i camping wzajemnie się wykluczają, to jesteście w błędzie. Ineza i Günther wyczarowali piękną przestrzeń wśród starych drzew, na iście europejskim poziomie. Ponieważ stawiają na kameralny klimat swojego campingu, starają się nie przyjmować więcej niż około 7 namiotów czy przyczep naraz, zatem spokojnie mogliśmy sobie wybrać dowolne miejsce na nasze obozowisko. Rozbiliśmy się tuż przy sadzawce, do której raz po raz wskakiwały żaby. Młoda zachwycona.

Moje pierwsze wrażenie było takie, że znów znalazłam się w lesie obok Doliny Muminków. Był hamak, wygodne meble ogrodowe i czerwone latarenki zawieszone na drzewach. Fantastyczne, wysokie drzewa dookoła. Świetna infrastruktura – kuchnia, łazienka oraz salon z kominkiem. Wszystko naprawdę czyste i zaprojektowane z pomysłem. Do tego ziołowy ogródek i miejsce na ognisko – z jednego i drugiego ochoczo skorzystaliśmy :-) Co dla mnie ważne, gospodarze zadbali o to, byśmy nie czuli się anonimowymi gośćmi – znaleźli kilka chwil na pogawędkę z nami, i w dodatku zachęcili nas do tego, byśmy w niedzielny poranek pojechali do tarnogórskiego parku na śniadanie na polanie. Gdy dodać do tego cudowną pogodę, absolutny brak planu, szum drzew nad głowami i malowniczą pełnię, otrzymujemy wymarzony rodzinny weekend.

Powiem Wam, że chociaż na campingu spędziliśmy niewiele ponad dobę, udało mi się wspaniale zrelaksować. Gapiłam się z Anką w chmury i sadzawkę, potem z małżonkiem w księżyc i gwiazdy. Jedliśmy ziemniaki z ogniska, bujaliśmy się w hamaku, leżeliśmy na trawie. Nic nas nie rozpraszało, żadne trampoliny, żadne huśtawki, żadne radio. A noc pod namiotem była cudowna. Bliskość natury, szelest liści, księżyc wielki jak bieszczadzki naleśnik. Wciśnięta w trzyosobowy śpiwór, przyklejona do mojej rodziny, z nosem wsadzonym w Ankową czuprynę spałam jak niemowlę.

happy_place_camp9

Jeśli nabraliście ochoty na podobną przygodę, mam dla Was niespodziankę. Co prawda męża i Anki Wam nie wypożyczę, ale wspólnie z ekipą Camp9 przygotowałam dla Was na zakończenie lata konkurs, w którym można wygrać weekendowy pobyt na tym magicznym campingu.

camp9_logo_on_green_light-300x201

Nieważne, czy jesteś ze Śląska, czy z drugiego końca Polski. Jeśli masz ochotę pożegnać lato w malowniczej scenerii, ten konkurs jest dla Ciebie. Jakie są zasady?

1. Konkurs trwa od 01.09.2015 do 13.09.2015.
2. W konkursie zostanie wyłoniony jeden zwycięzca.
3. Przedmiotem konkursu jest trzydniowy pobyt (3 dni, 2 noce) na campingu Camp9 dla jednego namiotu lub przyczepy. Dokładny termin pobytu do ustalenia z ekipą Camp9. Preferowana jest druga połowa września. W przypadku złej pogody kupon będzie do wykorzystania w sezonie wiosna/lato 2016.
4. Pytanie konkursowe brzmi: „W jaki sposób celebrujesz ostatnie dni lata?” Odpowiedź zostaw w komentarzu pod tym wpisem.
5. Wybór najciekawszej odpowiedzi, a tym samym ogłoszenie zwycięzcy, nastąpi w ciągu 2 dni roboczych od daty zakończenia konkursu.
6. Udostępnij proszę baner konkursowy na swoim blogu i/lub Facebooku, z linkiem do tego wpisu.
7. Będzie nam miło, jeśli polubisz Happy Place i Camp9 na Facebooku.
8. Fundatorem nagrody jest Camp9.

*Zdjęcie umieszczone w banerze konkursowym pochodzi ze strony internetowej Camp9. Znajdziecie na niej dużo więcej malowniczych kadrów, jak i informacje na temat samego campingu oraz jego założycieli.

Miło mi Cię gościć. Zostańmy proszę w kontakcie:
Prenumerata bloga i Bloglovin to nowe wpisy trafiające prosto do Twojej skrzynki mailowej.
Fanpage na Facebooku to dostęp do wszelkich aktualności.
Instagram to kolorowe kadry mojej codzienności. Pinterest to zbiór wszystkiego, co mnie inspiruje.

Komentarze

    • Faktycznie rozwiązanie jest ekonomiczne :-) Mnie jednak zawsze przerażały te brudne, wspólne prysznice i syf w kuchniach. I prawdę mówiąc przestałam wierzyć, że można inaczej. Więc tym bardziej się cieszę, że się da i że mam taką perełkę pod nosem. I już wiem, że na pewno będziemy tam często wracać.. :-) Pozdrawiam!
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Magiczny camping i konkurs na koniec lataMy Profile

  1. Prze kilka lat w każde wakacje wyjeżdżaliśmy z rodzicami pod namiot, aż do przesytu. Dlatego udziału w konkursie nie biorę, ale chętnie wstawiłam banerek u siebie, dla miłośników biwakowania taka nagroda, to prawdziwa gratka!
    Cudowne dziewczyny jesteście, a przy takim ognisku to i ja bym chętnie z Wami posiedziała :))

  2. Daruś

    Wiesz co.. Jak żyje juz na tym malutkim świecie prawie 31lat i muszę się do czegoś przyznać….ja nigdy jeszcze nie byłem pod namiotem!! Chciałbym sprawdzić jak to jest jak szyszki wbijają się w plecy, jak się odgania owady latające po namiocie, nasłuchuje rożnych dziwnych nocnych dźwięków i nie móc zasnąć , bo a nuż wyskoczy niedzwiedź i zacznie ruszać namiotem…
    Co robię w ostatnie dni lata?
    Ostatnie dni wakacji spędzam na długich spacerach z synusiem i żoną. Najczęściej lądujemy na placu zabaw, tak aby maluszek mógł troszkę poszaleć. Sprawienie maluszkowi nawet 30sekundowej przyjemności to dla młodych rodziców wielką radość. Po prostu cieszę się każdą wspólną chwilą – nie jest ważne gdzie i jak, najważniejsze, że razem ;)
    … mogę szczerze polecić wypad na Pogorię III do Dąbrowy Górniczej – nowe płace zabaw i nowe otoczenie. Tak dla odmiany

    • Dzięki za komentarz! Pora nadrobić te 31 lat.. :-)) Sama byłam zaskoczona tym, że nocowanie w namiocie jest naprawdę przyjemne :-)
      Wstyd się przyznać, ale na Pogorię jeszcze nigdy nie dotarłam. Liczę na babie lato, wtedy z pewnością się wybierzemy. Pozdrawiam ciepło! :-)
      CommentLuv: Ostatni wpis opublikowany przez Happy Place to: Zwierzenia młodego przedsiębiorcyMy Profile

  3. Ostatnie dni lata, jeśli tylko pogoda pozwala spędzam tak jak pozostałe „wolne chwile” w jakimś pięknym zakątku, bliżej lub dalej domu. Zawsze towarzyszy mi aparat i „chwytanie chwili”… Jak czasu jest mało lubię zachody słońca nad pobliskim zbiornikiem wodnym. Praktycznie codziennie inny widok… Jeśli czasu jest więcej jadę gdzieś dalej kamperem. Koniec lata i złota piękna jesień tworzy niesamowitą paletę barw, grę świateł, słońce odbite w kroplach deszczu tworzy most na niebie – przepiękną tęczę (czasem nawet dwie)…
    Życzę wszystkim takiego spojrzenia na świat, które widzi piękno nawet w maleńkich szczegółach… Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge